Konrad Godlewski Artykuły: 4

Konrad Godlewski

praktyk i publicysta zajmujący się Chinami oraz Azją Wschodnią. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, studiował na Pekińskim Uniwersytecie Języka, wykładał w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie. Były dziennikarz m.in. "Gazety Wyborczej", "Dziennika", "Polska The Times" oraz Polskiej Agencji Prasowej. Autor reporterskiej książki "Korea szerokopasmowa" (wyd. Kwiaty Orientu), poruszającej problem wpływu Internetu na politykę, gospodarkę oraz społeczeństwo na Dalekim Wschodzie. Przełożył na polski "Rzeź Nankinu" Iris Chang (wyd. Wielka Litera). W Chinach przeżył łącznie 4 lata, obecnie mieszka i pracuje w Szanghaju, gdzie zajmuje się zarządzaniem sprzedażą usług logistycznych.

Lekcje chińskiego

Lekcja 3. Brud i miód

Widzieliście to na pewno nie raz: wielkie, wypielęgnowane ostrze na końcu małego palca. Inne paznokcie u dłoni pozostają normalnej długości, ale ten jeden wyjątkowy odstaje okrutnie na kilka centymetrów, niczym szpon wampira w filmie klasy B. Od czasu do czasu ostrze ląduje w uchu, a jego właściciel kręci metodycznie paluszkiem to w jedną, to w drugą stronę. CZYTAJ WIĘCEJ

Lekcje chińskiego

Lekcja 2. Xiao, czyli od nabożności synowskiej do emancypacji córek

Jeśli miałbym wskazać najważniejsze chińskie pojęcie, którego nie da się przełożyć na języki zachodnie, to wybrałbym xiao. O jego wadze przekonuje dyskusja, jaka rozgorzała po wprowadzeniu przepisów nakazujących dorosłym dzieciom częstsze odwiedzanie rodziców. CZYTAJ WIĘCEJ

Dlaczego jest tak mało polskich firm w Chinach? Dlaczego polska prasa tak chętnie i łatwo zbywa Państwo Środka ogólnikami i stereotypami? Dlaczego nie potrafimy w pełni wykorzystać szans, jakie daje światu rozwój chińskiej gospodarki? CZYTAJ WIĘCEJ

Lekcje chińskiego
Lekcja 1. Rydwany Ognia

W Chinach coraz trudniej wsiąć do pociągu byle jakiego, bo nowe ekspresy są naprawdę w porządku.

Moje pierwsze spotkanie z Warszawą odbyło się pewnej zimowej nocy 30 lat temu, kiedy jako krakowiaczek jeden (l. 6) wysiadłem ze składu PKP na Dworcu Centralnym, będącym wówczas symbolem polskiej nowoczesności. Z tego spotkania najbardziej utkwił w mej pamięci bezkres przestrzeni, rozciągającej się wokół przystanku autobusowego w centrum stolicy. W mroźnej dali piętrzyły się wysokie budynki, a na ich fasadach i na dachach migały kolorowe neony. Zmagałem się już wówczas z opanowaniem trudniej sztuki czytania, toteż odszyfrowałem jeden z pulsujących napisów:
„Koleje… radzieckie… szybkie… punktualne… pewne…” CZYTAJ WIĘCEJ