Archiwum dla kategorii ‘Felieton’

Globalne zainteresowanie Chinami sprawia, iż wiemy, że 31 stycznia rozpoczyna się Chiński Nowy Rok. Być może gdzieś napisano, że potocznie zwany jest on Chunjie (春节), czyli „Świętem Wiosny”. Gdzieś przy okazji wspomniano o chińskim kalendarzu, starając się opowiedzieć historię o pięciu pierwiastkach i połączeniu dwunastu lat z nazwami zwierząt. Może któryś z redaktorów przypomniał, że – po mijającym Roku Węża – nadchodzi Rok Konia. Gdzieś przy okazji puszczono migawkę o chińskich pierożkach (jiaozi/饺子), które serwuje się w tych dniach z podobnym namaszczeniem, jak w Polsce świątecznego karpia. Być może napomknięto o zwyczaju przyklejania noworocznych kupletów po obu stronach drzwi, a trzeciego nad drzwiami, jak również odwróconego znaku fu (福), który spowodować ma pomyślność („odwrócone fu” – 福倒 brzmi po chińsku tak samo jak „szczęście przyszło” – 福到/fu dao). Choć wszystko to, o czym wspomniałem, mówi nam coś o Chinach, to jednak nie te fakty i zdarzenia odsłaniają specyfikę współczesnego Państwa Środka. CZYTAJ WIĘCEJ

Lekcje chińskiego

Lekcja 3. Brud i miód

Widzieliście to na pewno nie raz: wielkie, wypielęgnowane ostrze na końcu małego palca. Inne paznokcie u dłoni pozostają normalnej długości, ale ten jeden wyjątkowy odstaje okrutnie na kilka centymetrów, niczym szpon wampira w filmie klasy B. Od czasu do czasu ostrze ląduje w uchu, a jego właściciel kręci metodycznie paluszkiem to w jedną, to w drugą stronę. CZYTAJ WIĘCEJ

Lekcje chińskiego

Lekcja 2. Xiao, czyli od nabożności synowskiej do emancypacji córek

Jeśli miałbym wskazać najważniejsze chińskie pojęcie, którego nie da się przełożyć na języki zachodnie, to wybrałbym xiao. O jego wadze przekonuje dyskusja, jaka rozgorzała po wprowadzeniu przepisów nakazujących dorosłym dzieciom częstsze odwiedzanie rodziców. CZYTAJ WIĘCEJ

Lekcje chińskiego
Lekcja 1. Rydwany Ognia

W Chinach coraz trudniej wsiąć do pociągu byle jakiego, bo nowe ekspresy są naprawdę w porządku.

Moje pierwsze spotkanie z Warszawą odbyło się pewnej zimowej nocy 30 lat temu, kiedy jako krakowiaczek jeden (l. 6) wysiadłem ze składu PKP na Dworcu Centralnym, będącym wówczas symbolem polskiej nowoczesności. Z tego spotkania najbardziej utkwił w mej pamięci bezkres przestrzeni, rozciągającej się wokół przystanku autobusowego w centrum stolicy. W mroźnej dali piętrzyły się wysokie budynki, a na ich fasadach i na dachach migały kolorowe neony. Zmagałem się już wówczas z opanowaniem trudniej sztuki czytania, toteż odszyfrowałem jeden z pulsujących napisów:
„Koleje… radzieckie… szybkie… punktualne… pewne…” CZYTAJ WIĘCEJ