Archiwum dla kategorii ‘Literatura’

Z okazji przypadającego jutro Święta Smoczych Łodzi (端午节, Duanwu Jie), obchodzonego na pamiątkę dramatycznego gestu Qu Yuana, odgrzebuję mój tekst sprzed kilku miesięcy – tekst o tym, jak Qu Yuana odgrzebywał były premier Chin Wen Jiabao i co to mogło znaczyć:

Kilka miesięcy przed przejściem na polityczną emeryturę premier Wen Jiabao spotkał się podczas wizyty w Tajlandii z przedstawicielami tamtejszej chińskiej diaspory. W swoim przemówieniu, które zawierało wiele akcentów pożegnalnych, Wen zacytował dwa fragmenty klasycznego poematu 《离骚》 (co można przełożyć mniej więcej jako: „Odejście w żalu”), należącego do zbioru 《楚辞》 („Pieśni z Chu”, wydanego w latach 50. XX wieku w polskim przekładzie jako „Pieśni z Cz’u”). Za autora tego utworu uważany jest powszechnie Qu Yuan (屈原), pierwszy znany z imienia i nazwiska chiński poeta (żył w IV/III w. p.n.e.). CZYTAJ WIĘCEJ

Przez całą wiosnę była brzydka pogoda, najpierw padał śnieg, potem deszcz, wszędzie błoto. Tak aż do Wielkanocy. Temu świętu towarzyszą okołotygodniowe wakacje, toteż Xiao Zhou zaproponował: „Wyjedźmy gdzieś”. CZYTAJ WIĘCEJ

Na ten szkic natrafiłam przypadkowo przed dwoma laty, przeglądając pobieżnie jedną z książek zdjętych właściwie na chybił-trafił z półki ogromnej księgarni Xinhua w Wuhanie. Była to antologia esejów chińskich pisarzy zatytułowana „Biała chustka na placu”. Figurujące w spisie treści słowo „Oświęcim” natychmiast przykuło moją uwagę. Zwłaszcza że w nagłówkach kolejnych tekstów pojawiły się jeszcze „Polska” i „Święto Zmarłych”. Z dreszczykiem emocji, nie zagłębiając się w treść, pozostawiając sobie na lepszy i spokojniejszy moment rozwikłanie sekretu tego niespodziewanego „wdepnięcia” w ojczysty grunt w samym sercu Chin, włożyłam książkę do ciężkiego już koszyczka i co prędzej pobiegłam do kasy. CZYTAJ WIĘCEJ

Naszą rubrykę „Mocne słowa” otwierają słowa wyjątkowo mocne – wybór utworów Hai Zi w przekładzie Joanny Krenz.

Ich publikacją NaTematChin upamiętnia 24. rocznicę śmierci poety. CZYTAJ WIĘCEJ

Ostatni tydzień marca to czas, gdy w coraz mniej skądinąnd poetyckich Chinach więcej i z większymi emocjami mówi się zwykle o poezji. Momentem kulminacyjnym jest 26 marca – rocznica (w tym roku dwudziesta czwarta) samobójczej śmierci pod kołami pociągu, w okolicach nadmorskiej miejscowości Shanhaiguan, awangardowego artysty Zha Haishenga (査海生), znanego pod obranym przez siebie pseudonimem Hai Zi (海子, dosłownie: „Syn Morza”). Jego życie i za życia niedoceniana twórczość stały się, za sprawą tego dramatycznego gestu i towarzyszących mu nie mniej dramatycznych i tajemniczych socjohistorycznych okoliczności, przedmiotem legendy, jeśli nie wręcz kultu, w szerokich kręgach chińskiego społeczeństwa. On sam zaś okrzyknięty został symbolem i wyrazicielem epoki, kapłanem, prorokiem i męczennikiem literatury, który złożył na jej ołtarzu najwyższą, całopalną ofiarę. CZYTAJ WIĘCEJ