Dla każdej nowej ekipy u sterów Komunistycznej Partii Chin przychodzi pora na lansowanie nowych haseł. Pamiętamy rewolucyjne hasła Mao Zedonga, pragmatyczne Deng Xiaopinga, narodowe Jiang Zemina czy społeczne Hu Jintao. Teraz jest nowy przywódca Xi Jinping i nowe hasło: Zhongguo meng (中国梦), czyli „chiński sen/chińskie marzenie” lub „chińskie sny/marzenia”. Ze względu na specyfikę języka chińskiego trudno jednoznacznie zidentyfikować najbardziej właściwy odpowiednik.

Jak twierdzą sami Chińczycy z kręgów akademickich, hasła takie potrzebne są głównie dla „czytelnego” zidentyfikowania nowego przywódcy, który – mimo że twórczo wciela w życie idee poprzedników – ma jednak także własną koncepcję rozwoju Chin. Kiedy dochodzi do rozmów na temat przywódców, chińscy intelektualiści mówią zazwyczaj: „Mao był filozofem, sporo pisał”; „Deng mówił krótko i na temat – toteż i pisał krótko”. Ciekawe zatem, dlaczego od czasów Jiang Zemina wzrosła liczba wystąpień i teoretycznych dyskusji wokół sloganów?

Odpowiedź jest prosta: tamci (tj. Mao czy Deng) przeszli do historii, bo mieli wielkie, dosłownie rewolucyjne osiągnięcia, a ich następcy – ze względu na objętość pozostawionej „spuścizny teoretycznej”. Jak wiadomo, dotychczas stosowane slogany odzwierciedlały z reguły to, czego w chińskim społeczeństwie w danym okresie najbardziej brakowało. I tak, wzywanie do pragmatyzmu sugerowało jego brak, nawoływanie do zwrócenia się ku tradycji i promocja uczuć patriotycznych wskazywały na ich zatracanie, mówienie o harmonii było z kolei odbiciem istotnych problemów społecznych, które należało załagodzić. Co zatem oznacza nowy slogan? Mimo  oficjalnej wykładni „marzenia” jako „wielkiego odrodzenia narodu chińskiego” (中华民族伟大复兴, Zhonghua minzu weida fuxing), w dyskusjach pojawiły się odmienne interpretacje. Inaczej odczytuje się hasło na łamach liberalnego „Weekendu Południa” (《南方周末》, „Nanfang Zhoumo”), inaczej w czasopismach i dzienniku wydawanych przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą.

Noworoczne sny ustrojowe?

W chińskich mediach „chińskie marzenie” stało się słowem-kluczem po przemówieniu Xi Jinpinga z grudnia 2012 roku. Organ prasowy KC „Dziennik Ludowy” (《人民日报》, „Renmin Ribao”) życzył czytelnikom, aby „marzenia każdego” o wszystkim: sprawiedliwości, zdrowiu, odrodzeniu, silnym państwie i „czymkolwiek” spełniły się. Przesłanki spełnienia tak rozumianych „marzeń” są proste: tylko „zjednoczone społeczeństwo” może być gwarantem spełnienia tych „marzeń”. Co zrozumiałe, taka interpretacja nie wzbudziła kontrowersji.

Chińczycy z Południa, jak to mają w zwyczaju, zaproponowali jednak własną wersję „chińskiego marzenia”. Pierwszą interpretacyjną salwę oddał Dai Zhiyong, redaktor naczelny „Weekendu Południa”, który w noworocznym wydaniu tygodnika planował wystrzelić: „Chińskie marzenie to sen o rządach konstytucyjnych!”. Oczywiście, interpretowano oficjalną wypowiedź sekretarza generalnego Xi, który mówił, że ziszczenie chińskich marzeń to „wielkie odrodzenie narodu chińskiego”. „Odrodzenie”, ale jakie? Jak dowodzono w przygotowanym do druku tekście, tylko dzięki rządom konstytucyjnym obywatele będą mieli możliwość w miarę skutecznej kontroli nad tym, co się dzieje na górze. Jeśli będą mieli gwarantowaną prawem możliwość bezpośredniego oddziaływania na sprawy państwa, nabędą przekonania, że mogą „żyć własnym życiem”. To miało być narzędzie, które sprawi, że „sen” stanie się jawą.

Interwencja prowincjonalnych władz sprawiła jednak, że noworoczne wydanie „Weekendu Południa” zostało „złagodzone” w taki sposób, aby wpisywać się w grudniowe przemówienie Xi Jinpinga. Tytuł też zmieniono – na ten z „Dziennika Ludowego”. Trudno ostatecznie rozstrzygać, czy podłoże tego posunięcia było czysto polityczne. Przecież Tuo Zhen, aktualny szef prowincjonalnej propagandy w Guangdongu (to on stał za podmianą tekstu), był wcześniej zastępcą dyrektora Agencji Prasowej Xinhua (新华). „Nowe Chiny” (bo to dosłownie oznacza nazwa agencji) wydają co najmniej trzy tygodniki. Czyżby chodziło tu o włożenie kija w szprychy rynkowej konkurencji?

Te marzenia z Południa, podobnie jak marzenia wielu chińskich myślicieli z końca XIX wieku, sprowadzają się do zbudowania rządów prawa jako podstawowego elementu chińskiego systemu politycznego. W podobnym tonie wypowiadano się na łamach zamkniętego tymczasowo w okresie XVIII Zjazdu miesięcznika „Yan Huang Chun Qiu” (《炎黄春秋》). „Konstytucja podstawą reform systemu politycznego” – napisała redakcja pisma, które wydaje grupa emerytowanych urzędników wysokiego szczebla. Autorzy noworocznych życzeń przypominali czytelnikom, że zgodnie z artykułem 57 konstytucji, to  Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych dzierży najwyższą władzę w państwie. Prócz tego, jak zauważali, artykuł 35 Konstytucji ChRL gwarantuje Chińczykom wolność słowa, prasy, zrzeszania się itd. Przywołano tu uchwały XII Zjazdu KPCh z 1982 roku, kiedy to do partyjnego statutu wpisano zasadę „podległości partii przepisom konstytucji”. Zatem, przekonywali weterani z „Yan Huang Chun Qiu”, jedynie konstytucja może zapewnić Chinom dalszy rozwój. Konstytucja, a nie układy i układziki wewnątrzpartyjne. Grupa skupiona wokół miesięcznika „śni jeszcze sen lat 80. XX wieku”, dlatego opowiada się za rozdziałem partii i państwa – tak jak w referacie partyjnym wygłoszonym na XIII Zjeździe postulował ówczesny sekretarz generalny Zhao Ziyang.

Silna armia i dalsze wytyczne 

Po objęciu władzy Xi Jinping, zwłaszcza w czasie „wizyt gospodarskich” w prowincjach Guangdong i Gansu, dawał do zrozumienia, że silne państwo nie istnieje bez silnej armii. Szybko okazało się, że i struktury siłowe mają swoje „chińskie marzenia”. Nowy slogan szybko poddany został interpretacjom w szeregach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Nie wracając już do głośnej pracy Li Mingfu, omawiającej „chińskie marzenia” podszyte postawami nacjonalistycznymi, znamiennym przykładem są interpretacje Guo Zhiwei’a publikowane na łamach dziennika „Guangming Ribao” (《光明日报》).

W tych marzeniach słabi szans nie mają. Tu należy modernizować, planować, uderzać z wyprzedzeniem. Qiang jun meng (强军梦), „sen/marzenie o silnej armii”, staje się podstawowym celem Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, ale powinno także „wejść w krew urzędnikom [cywilnym]”. Autor dowodzi, że silna armia to element wielkiego rozwoju Chin. Potwierdził to zresztą przewodniczący Xi w czasie swoich spotkań na Hainanie, gdzie po wystąpieniu na Forum Azjatyckim Bo’ao ponownie spotkał się z przedstawicielami Okręgu Wojskowego Guangdong. Podkreślał wówczas, że armia powinna być w gotowości bojowej dla ochrony porządku również wewnątrz Chin. Tu zarysowują się wyraźnie dylematy i sprzeczności między różnymi wersjami „chińskich marzeń” – co, jeśli republikanie z Południa będą marzyli o wyborach?

Pierwowzorem „chińskiego snu/marzenia” był, jak już wspomniano, slogan „wielkie odrodzenie narodu chińskiego”. Taką wykładnię ogłosił oficjalnie sam Xi Jinping, a następnie ruszyły tryby „oblekania słowa w ciało”. 6 kwietnia na łamach dziennika „Beijing Ribao” (《北京日报》) przedstawiono wytyczne dotyczące dalszego propagowania hasła „chiński sen/chińskie marzenie”. Ma łączyć obywateli i budować spójność społeczną. Treścią tego snu (czy marzenia) ma być bogate państwo, odrodzony w swej wielkości naród i szczęśliwe masy ludowe – a wszystko to po 200 latach wielkiego wysiłku i walki. Mimo że – jak zaznaczono w dokumencie – „chiński sen” to marzenie każdego Chińczyka, na wszelki wypadek wszyscy powinni marzyć o „zjednoczonym froncie całego narodu”, bo tylko on pozwoli wskazane cele osiągnąć. W studiowaniu nowej formuły pomocne będą opracowane specjalnie do tego celu podręczniki i pieśń „Marzenie”. Teraz na licznych zebraniach w fabrykach, urzędach, przedszkolach, gimnazjach czy uniwersytetach śpiewana będzie nowa pieśń, a liczne testy sprawdzą wiedzę społeczeństwa o nowym sloganie.

Marzenia z „Dziennika Ludowego”

Na łamach „Dziennika Ludowego” przywoływano w związku z hasłem „chiński sen” różne argumenty i historyczne antecedencje. Odwoływano się do „okresu strategicznej szansy” anonsowanej przez Jiang Zemina, pisano, że to marzenie, które – mimo przejściowych trudności – może się ziścić lada dzień. Raz pojawiło się nawiązanie do wielkiego myśliciela i reformatora Liang Qichao (1873-1929) i jego dążenia do „odrodzenia narodu chińskiego”. W cytowanych w dzienniku wypowiedziach deputowanych do Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych, m.in. Zhu Guoping, wskazywano, że po okresie bogacenia się państwa spełnieniem „chińskiego marzenia” będzie dobrobyt zwykłych ludzi.

Na łamach oficjalnego organu prasowego KC przypominano też, że współczesne chińskie słowo „państwo” (国家, guojia) składa się z dwóch znaków: „państwo” (国, guo) i „rodzina” lub „dom” (家, jia). W obecnej sytuacji – przekonywał „Dziennik Ludowy” – elementem o podstawowym znaczeniu dla „chińskiego odrodzenia” jest struktura rodzinna. W projekt materializacji marzeń ma być zaangażowana każda grupa społeczna czy zawodowa, tak by gwarantować „spójność społeczną”, a w następstwie „wielkie odrodzenie”. Należy jednak pamiętać o cytowanej przez „Dziennik Ludowy” uwadze amerykańskiego dziennikarza Edgara Snowa (1905-1972), który uważał, że tylko Komunistyczna Partia Chin może zapewnić społeczeństwu jedność, a następnie zagwarantować realizację „sennych marzeń”.

Oczywiście, nawet marząc czy śniąc należy zawsze mieć grunt pod nogami, ale – jak zauważono w komentarzu redakcyjnym z 20 marca – „człowiek potrzebuje też odrobinę duchowości, podobnie jest z państwem i narodem”. Zatem dla realizacji wielkiego projektu „chińskiego marzenia” potrzebny jest (osiągnięty już) materialny wymiar oraz ten, którego osiągnięcie ma zapewnić nowy slogan – wymiar „duchowy”. Ten argument podpierano z kolei cytatem z uważanego za najwybitniejszego twórcę pierwszej połowy XX wieku pisarza Lu Xuna (1881-1936), który pisał, że „bez duchowego pierwiastka naród nie będzie się rozwijał”.

***

Analizując rolę haseł w chińskim systemie politycznym, nietrudno zorientować się, że stanowią one immanentną cechę „chińskiego modelu”. Stają się katalizatorem publicznych dyskusji, wskazują kierunki reform, są PR-ową zagrywką nowych władz, mają za zadanie skupiać wokół lidera grono przychylnych mu polityków i przekonać tych mniej zdecydowanych.  Co zatem oznacza nowy slogan? Z pewnością ogromne możliwości interpretacji są wygodne dla władz. Przewodniczący Xi Jinping podczas spotkania z każdą grupą społeczną czy zawodową może przecież powiedzieć: te marzenia to marzenia o sprawiedliwości, gotowości bojowej czy czystym środowisku – „sny o wszystkim”. Tym samym retorycznie wpisze się w potrzeby i aspiracje różnych grup interesów.

Drugie, co przychodzi na myśl, to kalka American dream. Czy Chiny chcą kopiować marzenia spod Kapitolu? Czy każda rodzina ma mieć dom i samochód, i może trochę więcej dzieci niż jedno? Z punktu widzenia amerykańskiej polityki Pekinu, jest to ciekawa zagrywka retoryczna. Chiny mówią wprost: „wy możecie, my też możemy”. Ponadto, nie sposób nie odnieść wrażenia, że to hasło to po prostu dobry biznes: ktoś przecież organizuje „spotkania studyjne”, ktoś dowozi słuchaczy, ktoś drukuje podręczniki etc.

Z uwagi na wielorakie możliwości interpretacji, hasło o „chińskim śnie” czy „chińskim marzeniu” znowu stara się zaklinać rzeczywistość, w której jest dokładnie odwrotnie niż w sloganie: w Chinach nadal brak spójności społecznej i narodowej. Wykazała to m.in. właśnie debata wokół interpretacji „chińskiego snu”. Wykładni jest dużo więcej i są one dużo bardziej zróżnicowane niż w przypadku poprzednich sloganów, np. „harmonijnego społeczeństwa”. Zasadnicze pytanie brzmi: czy te ziarnka piasku bez ideologicznego spoiwa – jak mawiał Deng Xiaoping – uda się jakoś złączyć i przejść w ten sposób przez kolejny etap transformacji? Temu ma służyć nowe hasło, bo przecież te marzenia, jak podkreśla komentarz w „Dzienniku Ludowym”, to nie są bynajmniej „szklane domy” (空中楼阁, kong zhong lou ge).



Jeden Komentarz

  1. Trudny uścisk dłoni ponad Pacyfikiem | NOTABENE – Przegląd Spraw Międzynarodowych mówi:

    [...] jest „chiński sen/marzenie”, którego znaczenie swego czasu starał się polskim internautom przybliżyć dr Dominik Mierzejewski z Uniwersytetu Łódzkiego. Polski badacz zwrócił m.in. uwagę, że nowe [...]

Skomentuj