Zapewne każdy z Czytelników słyszał o Ujgurach, Tybetańczykach, Mongołach, Uzbekach czy Tatarach, ale nazwy takie jak Hui, Zhuang, Yi, Naxi czy Xibo brzmią już zapewne mocno „egzotycznie”. Wszystkie te grupy etniczne łączy jednak status oficjalnie uznanych chińskich mniejszości – tzw. „narodowości mniejszościowych” (少数民族, shaoshu minzu). Niektóre z nich są bardzo liczne (Zhuangów jest np. ponad 16 mln – to najliczniejsza z „narodowości mniejszościowych”).

Grup takich jest w Chinach w sumie 55, a 56. „narodowością” Chin są stanowiący większość populacji (ponad 90%) Hanowie. Liczba 56 na stałe weszła do oficjalnej chińskiej symboliki, a nawet do kultury popularnej, o czym świadczyć może choćby tekst bardzo znanej piosenki, w której mowa o „56 kwiatach”, „56 braciach i siostrach” i „56 językach układających się w jedno zdanie” (jest ono zarazem tytułem piosenki i brzmi „Kocham moje Chiny”).

Skąd się wzięła „magiczna” liczba 56? Otóż, przewodniczący Mao napisał onegdaj (w roku 1939), już po przejściu Długiego Marszu (jego trasa wiodła przez najbardziej etniczne zróżnicowane regiony Chin), tekst, w którym ocenił, że „w Chinach jest kilkadziesiąt narodowości mniejszościowych”. Jako że nigdy wcześniej kwestii tej gruntownie nie zbadano, zaraz po powstaniu Chińskiej Republiki Ludowej (w roku 1949) rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja „identyfikowania” zamieszkujących Chiny grup etnicznych.

O tym, jak skomplikowane było to zadanie, niech świadczy fakt, że w pierwszym spisie powszechnym (przeprowadzonym w roku 1953) zanotowano ponad 400 etnonimów (czyli określeń odnoszących się do przynależności etnicznej), których obywatele ChRL używali do samoidentyfikacji. W samej prowincji Yunnan, uchodzącej za najbadziej etnicznie zróżnicowaną, takich etnonimów zanotowano ponad 260.

W teren ruszyły zatem grupy specjalistów, które (z pomocą radzieckich doradców i opierając się na sformułowanej przez Stalina definicji „narodowości”) przystąpiły do identyfikowania zamieszkujących Chiny grup etnicznych. Na podstawie opinii językoznawców i etnologów Rada Państwowa (czyli rząd centralny) przyznawała poszczególnym grupom status oficjalnie uznawanych „narodowości mniejszościowych”. Większość pracy wykonano jeszcze przed rozpoczęciem „rewolucji kulturalnej”. Po jej zakończeniu (tj. po śmierci Mao i aresztowaniu „bandy czworga”) uznano oficjalnie już tylko jedną mniejszość – Jino (基诺/Jinuo, według statystyk z roku 2000 jest ich ok. 21 tys.). W ten sposób ostatecznie powstała lista 56 chińskich „narodowości”.

Warto tu zauważyć, że wynik „identyfikacji” grup etnicznych był zaskakująco (a może i nie…) zbieżny z oceną Mao Zedonga, który – co by o nim nie mówić – etnologiem ani językoznawcą nie był (złośliwie można tu dodać: w odróżnieniu od Józefa Wissarionowicza, o którym – jak wiadomo – wyrażano się swego czasu jako o „Wielkim Językoznawcy”).

Efekty prowadzonej, co wypada przyznać, na wielką skalę i dużym nakładem środków akcji „identyfikacyjnej” budzą jednak rosnące kontrowersje. Badania chińskich i zagranicznych etnolingwistów świadczą o tym, że używanych w Chinach języków jest znacznie, znacznie więcej niż 56. Ukazująca się w Chinach seria monografii „Nowoodkryte języki Chin” (pod redakcją prof. Sun Hongkai’a) liczy już kilkadziesiąt tomów, a z całą pewnością nie wyczerpała jeszcze tematu.

Niektóre grupy, które czują się niewłaściwie sklasyfikowane, podejmują aktywne (i – póki co – nie przynoszące efektów) starania o uznanie ich za odręne „narodowości mniejszościowe”. Pół biedy, jeśli takie „nieuznane” grupy uważa się oficjalnie za część innych mniejszości etnicznych. Mogą wtedy nadal korzystać z przewidzianych przepisami chińskiego prawa przywilejów, jak np. dodatkowe punkty przyznawane podzas egzaminów na studia czy złagodzone rygory polityki kontroli urodzeń. Jeśli jednak jakaś grupa przypisana została do Hanów, a czuje się odrębną grupą etniczną, z przywilejów mniejszościowych korzystać nie może. Najgłośniejszym bodaj takim przypadkiem są Chuanqing (穿青) z prowincji Guizhou – grupa licząca, jak się szacuje, nawet 800 tys. osób. Ci starają się wymusić wpisywanie w ich dowodach osobistych (zwierających w Chinach rubrykę „narodowość”) określenia „Chuanqing” pozwami przeciw organom administracyjnym – póki co, bez skutku.

Aktywnie o oficjalne uznanie starają się również Gejia (革家), których urzędowo klasyfikuje się jako część mniejszości Miao (苗). Przedstawiciele tej grupy etnicznej (również zamieszkującej prowincję Guizhou) wysyłają listy do gazet i czasopism, które publikują zdjęcia przedstawiające Gejia, a podpisywane „Miao”, domagając się sprostowań. Ich sytuacja jest o tyle lepsza, że mogą korzystać z prawnych przywilejów przysługujących mniejszościom, a nawet domagać się (jest to dopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów) wpisu w dowodzie osobistym, który uwzględnia ich samoidentyfikację, a brzmi: „Miao (Gejia)”. To ich jednak nie zadowala, więc zabiegają o formalne uznanie ich za odrębną „narodowość mniejszościową”.

Ciekawym przypadkiem jest autochtoniczna ludność Tajwanu, czyli potomkowie mieszkańców tej wysypy sprzed przybycia chińskich kolonistów. Na Kontynencie uznawani en bloc za jedną „narodowość mniejszościową” (高山/Gaoshan, dosł. Górale), przez tajwańskie władze są urzędowo podzieleni na 14 grup etnicznych. Trzeba tu oczywiście pamiętać o tym, że ze względu na brak kontroli nad Tajwanem, prace „identyfikacyjne” prowadzone przez władze ChRL nie mogły tam zostać przeprowadzone.

Zmiany aktualnie obowiązującej klasyfikacji chińskich grup etnicznych (która, co warto przypomnieć, ma określone skutki prawno-ustrojowe) utrudnia stanowisko władz centralnych. Te orzekły bowiem już w roku 1987 (ustami Państwowego Komitetu ds. Etnicznych – organu rangi ministerialnej), że „prace nad identyfikacją chińskich narodowości zostały zasadniczo zakończone”.

Tymczasem sami zainteresowani, jak również badacze przedmiotu (chińscy i zagraniczni), kontestują oficjalną klasyfikację, wskazując liczne grupy etniczne, które „oczekują na uznanie”. Oprócz wspomnianych Gejia, Chuanqing i Gaoshan, na liście tej wymieniani są m.in. Żydzi, a także grupy stanowiące w świetle badań etnolingwistycznych części mniejszości etnicznych oficjalnie uznawanych w krajach ościennych, np. Tuwińcy (uznawani w Mongolii i Rosji), Shan (uznawani w Birmie/Mjanmie), Mang (uznawani w Wietnamie) czy Kemu (uznawani w Laosie). W prowincji Gansu mieszka nawet grupa, która uważa się za potomków… rzymskich legionistów – mieli oni zabłąkać się w Azji Środkowej i ostatecznie zostać osadzeni na terenie współczesnej prowincji Gansu w I w. p.n.e.

Odkładając na bok wysoce wątpliwe historie o rzymskich legionistach, nie ulega wątpliwości, że „chińska rodzina narodowości” składa się z więcej niż 56 członków (nawet uznanie Hanów za jedną grupę etniczną nie jest wolne od kontrowersji). Na podstawie aktualnych wyników badań można tę liczbę spokojnie co najmniej podwoić.



Jeden Komentarz

  1. Konrad Godlewski

    Konrad Godlewski mówi:

    56 to bardzo ciekawa liczba.

    Jest iloczynem 8 (parzysta, dobrowróżbna w kulturze chińskiej) oraz 7 (nieparzysta, dobrowróżbna w kulturze judeochrześcijańskiej, przeciwieństwo szóstki; „Six! Seven! Go to hell, or go to heaven!” – kto widział film Ridelya Scotta, ten wie o co chodzi :) ).

    56 jest sumą sześciu pierwszych liczb pierwszych: 3, 5, 7, 11, 13 oraz 17.

    56 jest sumą wszystkich dzielników wszystkich liczb naturalnych od 1 do 8.

    56 to dwukrotność liczy doskonałej 28 (liczba doskonała jest sumą swoich dzielników).

    Tak sobie myślę, że to na pewno czysty przypadek, że wszystkich chińskich mniejszości doliczono się akurat 56, a nie 55 czy 57 :)

    W ten sposób władze ChRL odwołały się do starej numerologicznej tradycji.

    Jak pamiętamy, Xu Shen, który pierwszy wprowadził tzw. klucze do chińskiej filologii, też doliczył się ich akurat 512, a nie 511 czy 513.

    Heksagramów w Yijingu też wyszło akurat 64, a nie 63 czy 65.

    Itd.

Skomentuj