W reakcji na publikację komunikatu III Plenum KC KPCh XVIII kadencji główny indeks giełdy w Szanghaju stracił 13 listopada 1,8%. Hang Seng (główny indeks giełdy w Hongkongu) stracił na wartości 1,9%, a indeks obrazujący notowania wyemitowanych w Hongkongu akcji spółek z kontynentalnej części Chin spadł aż o 2,7%. Mimo odrobienia części strat już na kolejnej sesji (14 listopada), wyraźnie widać, że tzw. rynek jest rozczarowany wynikami partyjnej narady.

Traktowanie indeksów giełdowych jako miernika reakcji na wyniki posiedzenia Komitetu Centralnego partii komunistycznej jeszcze dwie dekady temu zabrzmiałoby zapewne jak absurdalny żart. Dziś to zupełnie oczywiste. To jednak temat na zupełnie inny tekst, powróćmy zatem do komunikatu III Plenum.

Ton zawiedzionych oczekiwań pobrzmiewa w niemal wszystkich komentarzach do wyczekiwanego z wypiekami na twarzy od przynajmniej kilku tygodni dokumentu. Czy rzeczywiście są powody do rozczarowania? Wydaje się, że rozsądniej by było zachować tu jednak pewną wstrzemięźliwość.

Należy pamiętać, że znamy jedynie komunikat III Plenum, a nie pełną wersję kluczowego dokumentu przyjętego podczas zakończonych 12 listopada obrad (czyli „Decyzji KC w sprawie kilku istotnych kwestii dotyczących wszechstronnego pogłębienia reform”). Jest wprawdzie wątpliwe, aby znalazły się w nim zapowiedzi bardziej radykalne lub konkretne niż w samym komunikacie, ale jednak nadal poruszamy się w sferze niełatwej egzegezy nie całkiem jednoznacznych i wyrażonych bardzo zawiłym językiem ogólnych deklaracji chińskiego przywództwa. Deklaracji, które – co najistotniejsze – będą jeszcze musiały zostać przyobleczone w konkretne decyzje, przepisy prawa i posunięcia polityczne. Co z tego ostatecznie wyniknie, nikt nie jest w stanie tak naprawdę precyzyjnie przewidzieć.

Mając na uwadze te zastrzeżenia, można się już jednak pokusić o próbę wyczytania z komunikatu III Plenum politycznych intencji przywództwa z Xi Jinpingiem na czele, a przynajmniej zarysu „kolektywnego myślenia” o kierunku, w jakim w najbliższych latach podążać powinny Chiny.

W komunikacie wskazać można, moim zdaniem, dwa istotne wątki. Pierwszym jest dążenie do redefinicji relacji państwo-rynek, drugim – zapowiedź ułożenia na nowo relacji miasto-wieś, czyli zniesienia utrzymującej się tu ostrej dychotomii. Cała reszta to raczej środki do osiągnięcia tych celów niż cele same w sobie.

Zwraca uwagę przewijające się trzykrotnie w tekście sformułowanie „decydująca rola rynku w alokacji zasobów” (市场在资源配置中决定性作用/shichang zai ziyuan peizhi zhong juedingxing zuoyong). Nie byłoby odkrywczym stwierdzenie, że w chińskiej gospodarce (oficjalnie: „socjalistycznej gospodarce rynkowej”), mimo działania wielu rynkowych czynników, dostrzec też można mechanizmy nierynkowe (lub nie całkiem rynkowe), silnie na tę gospodarkę oddziałujące. Dotyczy to kwestii tak istotnych jak kurs renminbi, koszt i dostępność kredytu, ceny gruntów i energii itd. Do tego dochodzą liczne ograniczenia administracyjne, które funkcjonowanie rynku zaburzają, a także uprzywilejowana pozycja państwowych przedsiębiorstw, która ogranicza konkurencję.

Postulowanie pełnej deregulacji gospodarki byłoby stanowiskiem skrajnym i nieodpowiedzialnym, ale wśród badaczy chińskiej gospodarki panuje daleko posunięta zgodność co do tego, że stan obecny powoduje nieracjonalną alokację zasobów, o czym świadczyć mogą choćby poważne przerosty mocy produkcyjnych w wielu gałęziach przemysłu czy inwestycje, których ekonomiczny sens stoi pod dużym znakiem zapytania.

Wydaje się zatem, że nowe chińskie kierownictwo dąży do zbudowania nowego modelu regulacji rynku, w którym ten – choć nie puszczony na żywioł – będzie raczej pośrednio korygowany za pomocą instrumentów polityki gospodarczej niż bezpośrednio przez nią kształtowany.

W tym kontekście należy, jak się wydaje, interpretować również zapowiedź reform administracji publicznej, zasadniczej zmiany jej kompetencji i roli w gospodarce. Chodzi tu zapewne nie tylko o to, aby państwo nie ingerowało w gospodarkę tam, gdzie nie powinno, i tam, gdzie jego ingerencja odbija się niekorzystnie na rozwoju gospodarczym, ale również o to, aby poszczególne organy administracji (nie stanowiące wszak monolitu) nie przeszkadzały państwu (rozumianemu jako władze centralne) w realizacji spójnej polityki.

Z tekstu komunikatu wyłania się wołanie o systemowe, spójne reformy, realizowane w uporządkowany i zuniformizowany sposób. Mimo autorytarnego charakteru systemu politycznego, który zdawałby się ułatwiać sprawne wdrażanie decyzji podejmowanych na najwyższym szczeblu, w Chinach – jak pokazują liczne przykłady – wprowadzanie zmian nie jest bynajmniej łatwe, i to nie tylko ze względu na gigantyczne rozmiary tego kraju.

Warto w tym kontekście przytoczyć sformułowanie użyte w komentarzu redakcyjnym „Dziennika Ludowego” (《人民日报》/Renmin Ribao) do komunikatu III Plenum. Gazeta, będąca wszak oficjalnym organem prasowym KC, pisze o „przebijaniu barier [wykreowanych przez] petryfikację interesów” (突破利益固化的樊篱/tupo liyi guhua de fanli). To mocno okopane na swoich pozycjach grupy interesu są bowiem jedną z zasadniczych przeszkód dla skutecznego reformowania chińskiej gospodarki (i innych dziedzin życia).

Aparat państwa należy zreformować zatem nie tylko na nowo określając jego kompetencje, ale również odcinając go (na tyle, na ile się da) od różnego rodzaju grup interesu, z reguły lokalnych, jak też dyscyplinując.

Temu ostatniemu celowi służy zapewne aktualna kampania walki z korupcją, jak również szeroko komentowana decyzja KC o powołaniu „Grupy Kierowniczej do spraw Wszechstronnego Pogłębiania Reform” (全面深化改革领导小组/Quanmian Shenhua Gaige Lingdao Xiaozu). Tego rodzaju „grup kierowniczych” do spraw różnorakich działa w chińskich strukturach partyjno-państwowych najwyższego szczebla całkiem sporo, niektóre są gremiami działającymi ad hoc (np. ds. spisu powszechnego), a niektóre funkcjonują permanentnie (np. ds. zagranicznych). Ich rolą jest koordynowanie działań różnych organów i części składowych aparatu partyjno-państwowego w poszczególnych dziedzinach. Dla roli i znaczenia Grupy Kierowniczej do spraw Wszechstronnego Pogłębiania Reform decydujący będzie jej skład. Nie jest wykluczone, że na czele stanie sam Xi Jinping.

Drugi zasadniczy cel, który wyczytać można z komunikatu III Plenum, to zmiana modelu relacji między miastem a wsią. Dokument identyfikuje „strukturalny dualizm miast i wsi” (城乡二元结构/chengxiang eryuan jiegou) jako „główną przeszkodę w integrowaniu rozwoju miast i wsi” (城乡发展一体化的主要障碍/chengxiang fazhan yitihua de zhuyao zhang’ai). To bardzo ważne stwierdzenie.

Nie ma tu miejsca na opisywanie systemowej przepaści, jaka w Chinach dzieli miasto i wieś. Dość powiedzieć, że wykracza ona daleko poza naturalne niejako różnice w poziomie zamożności i rozwoju społeczno-gospodarczego między obszarami zurbanizowanymi a obszarami wiejskimi. W Chinach różnice te potęgowane są przez systemowe różnice w traktowaniu miast i wsi niemal w każdej dziedzinie, z systemem meldunkowym, polityką kontroli urodzeń, systemem zabezpieczenia społecznego czy systemem obrotu nieruchomościami na czele.

Pełne prawne zrównanie miast i wsi nie jest oczywiście możliwe w krótkiej, a może nawet średniej, perspektywie. Niwelowanie różnic jest jednak pilną koniecznością, jak również drogą do uwolnienia ogromnego potencjału rozwojowego. Mimo niezwykle szybkiej urbanizacji, na chińskiej wsi mieszka bowiem nadal prawie połowa obywateli Państwa Środka.

Gospodarcze zdynamizowanie wsi może okazać się receptą na kolejne kilka dekad dynamicznego rozwoju całego kraju. To wymaga jednak radykalnej zmiany podejścia do obszarów wiejskich, czyli traktowania ich nie jako niewyczerpanego rezerwuaru taniej siły roboczej, ale raczej wielkiego rezerwuaru siły nabywczej.

Jeśli takie zmiany nie nastąpią, setki milionów mieszkańców chińskiej wsi (nie bez powodu czujących się we własnym kraju jak obywatele drugiej kategorii) mogą stać się poważnym czynnikiem destabilizacji społecznej. Ten kierunek reform może zatem nie tylko przynieść poważne korzyści, ale również zapobiec politycznej katastrofie. Chińscy przywódcy znają wszak doskonale historię swojego kraju i każdy z nich z pewnością doskonale pamięta, która część społeczeństwa obalała poszczególne dynastie. Nawet jeśli ta grupa znajdzie się wkrótce w mniejszości, nie można się z nią nie liczyć – i choćby z tego powodu należy radykalnie poprawić jej położenie.

Odwołując się do klasycznych konwencji chińskiego dyskursu politycznego, można by zatem podsumować kluczowe wątki wyłaniające się z komunikatu III Plenum jako zapowiedź zasadniczej zmiany „dwóch relacji”: państwo-rynek i miasto-wieś.

Co z tego wszystkiego wyjdzie „w praniu”? Obawiam się, że z pełnym przekonaniem na tak postawione pytanie nie potrafiłby w tej chwili odpowiedzieć nawet sam Xi Jinping.



4 Komentarze

  1. Dominik Mierzejewski mówi:

    jestem po rozmowach z dziennikarzami Caixina i innych mediów gospodarczych – generalnie panuje przekonaniu, że bardziej chodzi o zachowanie status quo niż nową falę reform. Xi w dalszym ciągu musi lawirować między konserwatystami a liberałami – to nie jest łatwe. Należy też pamiętać, że większa decentralizacja finansów może prowadzić do deregulacji politycznej – tu zadziała prosta logika kto ma pieniądze ten ma władze.Oczywiście dziennikarze od razu podkreślali fakt jak zareagowały giełdy – to wyznacznik tego, że reform większych nie będzie -

  2. Tao Me Ke mówi:

    Panowie, no ale skad informacja ze gieldy w jakikolwiek sposob dostrzegly/zareagowaly na komunikat z III Plenum? Od wielu lat nie udalo sie zwiazac indeksow gieldy w Szanghaju z jakimikolwiek wydarzeniami/trendami rynkowymi. Ta gielda slynie z tego ze zdominowana jest przez: (1) „inwestorow” indywidulanych, ktorzy zmieniaja pozycje kazdego dnia, wiec nie obchodzi ich ani rynek ani polityka; (2) inwestorow instytucjonalnych, ktorych rowniez nie obchodzi ani rynek ani polityka, bo swoje pozycje zajmuja na podstawie informacji pochodzacych z insider tradingu… Gielda w Shanghaiu nie jest zadnym barometrem sytuacji ekonomiczno-politycznej w Chinach. To raczej jedyne legalnie dzialajace w Mainland kasyno… :-) ))

  3. Wojciech Jakóbiec

    Wojciech Jakóbiec mówi:

    Może to być oczywiście zbieg okoliczności, który prasa ekonomiczna jakoś musiała sobie zracjonalizować. Chodzi jednak nie tylko o giełdę w Szanghaju, ale i w Hongkongu (obie zanotowały w tym dniu podobne spadki), więc tzw. „analitycy” powiązali to z reakcją tzw. „rynku” na komunikat Plenum.
    Nie upieram się przy tym, bo to i tak w tym tekście nie ma większego znaczenia, chodziło raczej o pokazanie dość interesującego historycznie zjawiska, jakim jest wiązanie indeksów giełdowych (słuszne czy nie) z enuncjacjami KC partii komunistycznej.
    Swoją drogą, nie tylko giełdy w Szanghaju nie można uważać za barometr sytuacji ekonomiczno-politycznej. Jak każda giełda na świecie, jest ona wyłącznie barometrem nastrojów (dla których czynniki racjonalne mają niewielkie znaczenie), (jak Pan słusznie zauważył) wiedzy uczestników insider tradingu i błędów w algorytmach handlujących na niej programów komputerowych.
    Proszę zatem traktować wątek „reakcji” giełd raczej jako anegdotę :-)

  4. Wiesław Pilch mówi:

    Do p. Mierzejewskiego.
    Jeśli w Chinach chce się usłyszeć cokolwiek złego i idącego pod prąd działaniom KPCh to bez wątpienia należy zapytać o zdanie facetów z Caixina. Toż to tuba zachodnich instytucji finansowych.
    Do p. Tao Me Ke
    Bingo!
    Do p. Jakóbca
    Ja komunikat po II plenum odczytałem bardzoej optymistycznie niż Pan. Ale również inaczej. To temat rzeka ale bardzo zgrubnie relacje partia/rząd – rynek widzę od dawna jako ustnawianie przez tych pierwszych relacji makro pozostawiając „rynkowi” relacje mini/mikro.
    Kwestie miasto- wieś: to mam wielką nadzieję rozstrzygnięte zostaną poprzez uruchowmienie wiejskiej przedsiębiorczości co jak Pan słusznie napisał znacznie zwiększyło by zamożność tejże, a co za tym idzie „podciągnęło” by wiejski popyt. I wówczas ta koszmarna migracja do miast zaczęłaby sie zmniejszać.

Skomentuj