Miało być o pierwszym chińskim parlamencie, tym utworzonym po wyborach przeprowadzonych na przełomie 1912 i 1913 roku. Przeczytany niedawno artykuł sprzed ponad stu lat zainspirował mnie jednak do napisania o niedoszłym pierwszym chińskim parlamencie, któremu nie dane było powstać. Paul S. Reinsch napisał w 1909 roku w tekście „A Parliament for China” (Parlament dla Chin ) słowa, które brzmią bardzo aktualnie nawet dziś: „(…) choć zdarzenia, które miały miejsce w życiu politycznym Chin w ciągu ostatnich trzydziestu lat, mogą być opisane w formie pojęć doskonale nam znanych (…), widziana w szczegółach faktyczna sytuacja polityczna w Chinach nie ma precedensu. Otwiera ona zupełnie nowe w historii świata perspektywy.” Warto zatem pokrótce opowiedzieć o próbach zbudowania w Chinach monarchii konstytucyjnej, które były ostatnią, desperacką próbą ocalenia ostatniej cesarskiej dynastii Qing.

Koniec XIX wieku. Chiny chylą się ku upadkowi. Jest już jasne: nie są w stanie stawić czoła mocarstwom zachodnim, które przewyższają je niemal pod każdym względem – technologicznym, militarnym, organizacyjnym i wykorzystują te przewagę bez pardonu. Izolacja i życie w poczuciu kulturowej wyższości okazały się dla Chińczyków pułapką. Coraz więcej młodych ludzi wyjeżdża za granicę do Ameryki, Europy i Japonii. Poznają nowe rozwiązania, przywożą nowe idee. Chiny uratować mogą tylko gruntowne reformy.

Jest rok 1898. Na scenie politycznej głównymi aktorami są: cesarz Guangxu (formalny władca Chin) oraz jego ciotka, cesarzowa-wdowa Cixi – osoba stanowcza i bezwzględna, która oficjalnie przekazała władzę młodemu cesarzowi, ale nieoficjalnie nadal niepodzielnie sprawuje rządy w kraju, nienawidzi wszystkiego, co „zachodnie”, pieniądze na modernizację marynarki wojennej przeznacza na budowę Marmurowej Łodzi – ozdoby jej ukochanego Pałacu Letniego.

Guangxu, widząc dramatyczną sytuację i zdając sobie sprawę z palącej potrzeby modernizacji kraju, pokonuje swój obezwładniający strach przed ciotką i wiąże się z grupą reformatorów z Kang Youwei’em, wybitnym uczonym i mężem stanu, na czele. Następuje „100 Dni Reform”. Cesarz wydaje dziesiątki dekretów, lecz nie są one wcielane w życie, gdyż urzędnicy czekają na przyzwolenie faktycznej władczyni – Cixi. Po trzech miesiącach reformatorzy zdają sobie sprawę, że z Cixi „za parawanem” (rządzenie „zza parawanu” jest w Chinach synonimem rządzenia „z tylnego siedzenia”) nie zrobią ani kroku dalej i postanawiają odsunąć ją od władzy. Tu pojawia się osoba Yuan Shikai’a. To postać niezwykle kontrowersyjna. Wojskowy, dowódca najpotężniejszej armii w Chinach. Przebiegły polityk o niezaspokojonych ambicjach. Będzie jeszcze o nim głośno. Teraz jednak, poproszony o pomoc w starciu z Cixi, deklaruje lojalność wobec cesarza. Nie dotrzymuje słowa. Przekazuje cesarzowej informacje o zamiarach Guangxu, poczym pomaga jej w rozprawieniu się ze „spiskowcami”. Kilku reformatorom, w tym Kang Youwei’owi, udaje się uciec, reszta zostaje publicznie stracona na targu warzywnym Caishikou (za Qingów to główne miejsce kaźni). Guangxu z kolei trafia do aresztu domowego w jednym z pawilonów Pałacu Letniego, który zbudowany jest na wyspie, co ma uniemożliwić mu ucieczkę. Ukochana konkubina cesarza, Konkubina Perła, która miała wspierać go w reformatorskim zapale, a Kang Youwei’owi pomóc uniknąć egzekucji, dwa lata później ginie w podejrzanych okolicznościach. Mówi się, że to żądna zemsty Cixi kazała strącić ją do studni. Historycy są sceptyczni, ale rzeczoną studnię-miejsce domniemanej zbrodni zobaczyć można do dziś w północno-wschodnim zakątku Zakazanego Miasta.

Cixi najprawdopodobniej zadbała zresztą również o to, aby siostrzeniec jej nie przeżył. Dziwnym zbiegiem okoliczności Guangxu umiera bowiem 14 listopada 1908 roku, czyli dokładnie dzień przed cesarzową-wdową.

Tak oto zakończyła się podjęta przez cesarza próba modernizacji kraju. Jednak nie pozostała ona bez dalszego ciągu. Na jej założeniach oparto się kilka lat później, kiedy Cixi zrozumiała, że wprowadzenie zmian jest już nieuniknione.

Przede wszystkim w 1905 roku zniesiono egzaminy państwowe, które przez kilkanaście wieków były podstawą rekrutacji kadr urzędniczych. W 1906 wysłano dwie oficjalne misje, które miały zaznajomić się z konstytucjonalizmem za granicą. Jedna odwiedziła Stany Zjednoczone i Niemcy, druga Japonię, Anglię i Francję. Po przedstawieniu wyników misji, a zwłaszcza po przytoczeniu uwag japońskiego księcia Ito o tym, jak nadane przez cesarza konstytucja i wolności obywatelskie mogą faktycznie wzmocnić jego pozycję, ponieważ cesarz pozostanie ponad tym wszystkim, cesarzowa-wdowa obiecała wprowadzenie (po odpowiednich przygotowaniach) „ustroju konstytucyjnego”. Jeszcze w tym samym roku zwiększono liczbę ministerstw z pierwotnych sześciu do tuzina (Spraw Zagranicznych, Oświaty, Sprawiedliwości, Finansów, Kadr Urzędniczych, Spraw Wewnętrznych, Obrzędów, Wojny, Rolnictwa, Przemysłu i Handlu, Poczty i Łączności oraz Terytoriów Zależnych).

We wrześniu 1907 roku wydany został z kolei cesarski edykt, który przewiduje powołanie dwuizbowego parlamentu jako „niezbędnego fundamentu rządu”. Choć utworzenie obu izb uznano za przedwczesne, w ramach przygotowań do powołania przyszłych instytucji powstał na mocy edyktu Departament Studiów i Badań nad Konstytucją. Na początku miał się zająć badaniem zagranicznych instytucji oraz warunków i potrzeb Chin, aby na tej podstawie występować do tronu z projektami odpowiednich aktów prawnych. Tym samym łączył w sobie dwie funkcje: komisji badawczej i swego rodzaju centrum legislacyjnego cesarskiego rządu. W założeniu Departament miał się stopniowo przekształcić w izbę wyższą chińskiego parlamentu. Jednym z członków tego gremium mianowany został Yang Tao, uczeń i zwolennik idei Kang Youwei’a. Reprezentował on bardzo postępowe poglądy na temat reform instytucjonalnych. W maju 1908 roku przeprowadzono wewnętrzne głosowanie nad terminem wprowadzenia konstytucji. Siedmiu radców opowiedziało się za terminem pięcioletnim, ośmiu – siedmioletnim, dwunastu – dziesięcioletnim, a jeden nawet za dwudziestoletnim. Co ciekawe, członkowie głosujący za najszybszym wprowadzeniem konstytucji otrzymali klasyczne chińskie wykształcenie (konfucjańskie) bądź uczęszczali do szkół w Japonii, a ci, którzy kształcili się w Ameryce lub Europie, opowiadali się za dłuższymi terminami. Jednym z argumentów za odwlekaniem tych reform (bardzo znajomo brzmiących w Chinach po dziś dzień) był słaby poziom wykształcenia chińskiego społeczeństwa, które miało być „zbyt ciemne”, aby wybierać swoje władze.

Nietrudno zgadnąć, że Smoczy Tron przychylił się do bardziej konserwatywnego podejścia i w sierpniu wydany został edykt, na mocy którego reformy miały być wprowadzane krok po kroku na przestrzeni kolejnych dziewięciu lat, aby przygotować wprowadzenie w życie konstytucji w roku 1917. Do tego czasu opracowany miał być tekst konstytucji, a także ogłoszony termin inauguracji pierwszego w historii Chin parlamentu.

Było już jednak za późno.

Dynastia upadła w trzy lata po wydaniu tego edyktu. Yuan Shikai i w tych wydarzeniach odegrał kluczową rolę. W styczniu 1912 roku została proklamowana Republika Chińska. W okresie od grudnia 1912 roku do lutego 1913 roku odbyły się wybory do pierwszego chińskiego parlamentu.

Takiego scenariusza Reinsch, autor artykułu z 1909, roku nie przewidywał. Pisał bowiem: „Chińskie władze będą, oczywiście, niechętne oddaniu realnej władzy zgromadzeniu przedstawicielskiemu. Ten fakt stanowi podstawę argumentacji sił skrajnie rewolucyjnych, które twierdzą, że Chiny mogą zbudować instytucje narodowe jedynie w drodze rewolucji, w wyniku której dynastia zostałaby obalona, a [na jej miejsce] powołane władze pochodzące wyłącznie z wyboru. Wydaje się jednak, że w aktualnej sytuacji w Chinach bezpieczniejszym przewodnikiem jest Burke, a nie Rousseau.”



Skomentuj