Specjalnie dla NaTematChin Jonas Parello-Plesner z Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych komentuje ubiegłoroczną inicjatywę zmierzającą do intensyfikacji relacji między Chinami a Europą Środkowo-Wschodnią.

NaTematChin: Jakie znaczenie ma z punktu widzenia Unii Europejskiej powołanie przez chiński rząd Sekretariatu ds. Stosunków z Europą Środkowo-Wschodnią?

Jonas Parello-Plesner: Kiedy doszło do jego powstania w ubiegłym roku, w łonie Unii Europejskiej pojawiły się pewne obawy. Zastanawiano się, czy Chiny nie próbują tworzyć własnych formuł współpracy wewnątrz Unii Europejskiej, które wykraczają poza jej ramy. Myślę, że diabeł tkwi tu w szczegółach. Kiedy Sekretariat powstał, Polska i inne kraje były początkowo bardzo przychylne tej formie współpracy. Później jednak ich entuzjazm znacznie opadł i projekt ten stał się czymś w rodzaju jednostronnej inicjatywy chińskiej. Jako że opiera się ona w dużym stopniu na kwestiach gospodarczych i zaangażowaniu chińskich banków, które oferują duże możliwości w dziedzinie rozbudowy infrastruktury oraz fundusz inwestycyjny dla projektów w tej części Europy, wiele zależy od tego, co rzeczywiście z tego wszystkiego wyjdzie. Czy będzie to platforma współpracy, która dobrze wygląda w teorii, ale nie prowadzi do realnej współpracy, czy też rozwinie się w jakąś formę rzeczywistej, intensywnej współpracy. Jeśli spojrzymy wstecz, na casus współpracy Chin z Afryką, na I Szczyt Chiny-Afryka, który zorganizowano dekadę temu, na początku nie wyglądało to wszystko na bardzo istotne, ale teraz mamy do czynienia z naprawdę potężną skalą chińsko-afrykańskiej współpracy. Ja skłaniam się jednak ku prognozie, że Sekretariat ds. Współpracy z Europą Środkowo-Wschodnią będzie wiódł cichy żywot i nie przyczyni się do istotnej zmiany ani w relacjach polsko-chińskich, ani europejsko-chińskich.

NTCh: Jak, z perspektywy Brukseli, wygląda rola Polski w tej inicjatywie?

JPP: Myślę, że Polska chciała w ten sposób odegrać wiodącą rolę w jakiejś dziedzinie relacji z Chinami. Lekcja, jaką mogą z tego wyciągnąć Bruksela i stolice innych dużych państw Unii (Berlin, Paryż czy Londyn), jest taka, że Polska została w pewien sposób wyłączona, że będąc ważnym państwem europejskim, nie była zbyt mocno angażowana w formułowanie wspólnotowej polityki wobec Chin, być może ze względu na jej postrzeganie nadal jako nowego członka Unii. Myślę zatem, że Polska potrzebowała tego, aby pokazać, że jest w stanie działać również w pełni samodzielnie, w bezpośrednich kontaktach z Chinami. Polska dostrzega bowiem fakt, że Niemcy mają swój własny mechanizm szeroko zakrojonych konsultacji międzyrządowych z Chinami, a Wielka Brytania cały czas stara się robić wszystko niezależnie, również kosztem całej Unii Europejskiej. Dlatego pewnie Polska chciała pokazać, że też jest w stanie działać w pojedynkę. Taka wynika z tego lekcja dla Unii Europejskiej. Sądzę, że Polska z powodzeniem zademonstrowała, że jest w stanie samodzielnie i szybko zbudować coś z Chinami, a teraz jest być może gotowa zastanowić się, jak możemy to lepiej robić wspólnie, jako Europejczycy.

NTCh: Czy inicjatywa ta wzbudziła większe obawy w Brukseli, czy w unijnych stolicach?

JPP: Moim zdaniem, raczej w Brukseli niż w najważniejszych europejskich stolicach. Te bowiem wiedzą doskonale, że same narażają się na krytykę za prowadzenie polityki wobec Chin na własną rękę. W ubiegłym roku np. Niemcy bardzo rozwinęły międzyrządowe relacje z Chinami, dlatego nie mogą określać tego rodzaju inicjatyw jako szkodzące Unii. Sami bowiem wkładają znacznie więcej wysiłku w budowanie swoich dwustronnych stosunktów z Chinami niż w starania o wzmocnienie takich relacji na poziomie wspólnotowym. Dla Brytyjczyków z kolei taka postawa jest naturalna, bo niezmiennie uważają swoje dwustronne relacje z państwami trzecimi za bardziej istotne niż relacje kształtowane na poziomie unijnym. Dlatego właśnie niezręcznie by było innym dużym państwom członkowskim krytykować Polskę za podjęcie się roli lidera w tego rodzaju inicjatywie.

2Jonas Parello-Plesner ekspert Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (European Council on Foreign Relations), wcześniej doradca duńskiego rządu ds. Chin i Azji Północno-Wschodniej, odpowiedzialny m.in. za wypracowanie startegii Danii wobec Chin i negocjacje ws. nawiązania duńsko-chińskiego partnerstwa strategicznego, posiada ponadto bogate doświadczenie w formułowaniu polityki zewnętrznej Unii Europejskiej, dzięki zaangażowaniu w prace Rady, duńską prezydencję oraz wczesne koncepcje Europejskiej Służby Dyplomatycznej, regularnie publikuje komenatrze i analizy w prasie międzynarodowej, jako ekspert występował przed Kongresem Stanów Zjednoczonych i Parlamentem Europejskim.



Skomentuj