W Chinach mówi się, że „rzeka zmienia koryto co 30 lat” (三十年河东, 三十年河西, sanshi nian he dong, sanshi nian he xi), więc po trzydziestu latach reform, sukcesie chińskiej transformacji, czas zmienić kierunek. Rada Państwowa coraz częściej wspomina o spowolnieniu gospodarczym, jakie czeka Chiny w nadchodzących dekadach. Co zatem robić, aby stymulować dalszy wzrost gospodarczy?

Świadomość, iż masowe inwestycje infrastrukturalne nie wystarczą, zagościła na dobre w umysłach chińskich elit politycznych. Pierwsze pilotażowe programy reform finansowych, już w marcu tego roku, zostały wdrożone w Wenzhou (prow. Zhejiang). Teraz kolej na prowincję Guangdong, a ściślej: na Deltę Rzeki Perłowej (珠江三角洲, Zhu Jiang Sanjiao Zhou). Decyzje o wdrożeniu tam pilotażowego programu reform finansowych podjęte zostały w sierpniu 2012 r. Władze zezwoliły na powolne reformy w Qianhai, dzielnicy finansowej w południowej części miasta Shenzhen, oraz w dwóch innych specjalnych strefach: Nansha w Guangzhou (Kantonie) oraz Hengqin w Zhuhai’u.

Podstawowym celem jest zwiększenie dostępności kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz umożliwienie rozliczeń w handlu przygranicznym (strefy położone są w sąsiedztwie Hongkongu i Makau) w chińskiej walucie – renminbi.  Druga sprawa, jak podkreśla Song Fengming, profesor Uniwersytetu Qinghua z Pekinu, to konieczność regulacji tzw. „czarnego rynku kredytów”. Była to dość głośna sprawa, które odbiła się echem w całych Chinach. W Wenzhou kredytowa piramida doprowadziła do licznych bankructw i samobójstw biznesmenów, którzy nie byli w stanie spłacać pożyczek udzielanych na lichwiarskich warunkach. Innymi słowy, „parabanki” mają w Chinach zniknąć.

Wypowiedzi kantońskich oficjeli

Chen Yunxian, wicegubernator prowincji Guangdong, anonsując projekt, odwoływał się do programu wprowadzonego w Wenzhou. Podkreślił jednocześnie, że z uwagi na większe umiędzynarodowienie Guangdongu, władze mają zielone światło na prowadzenie współpracy międzynarodowej w dziedzinie finansów. To zaś oznacza, że handel przygraniczny będzie mógł odbywać się w chińskiej walucie. Wang Yang, obecny wicepremier odpowiedzialny za sprawy gospodarcze, a do wiosny 2013 r. sekretarz partyjny Guangdongu, wskazywał na konieczność stworzenia w Guangzhou (Kantonie – stolicy prowincji) i Shenzhen międzynarodowego centrum finansowego. Udział sektora finansowego w PKB prowincji ma wzrosnąć (obecnie wynosi około 7%).

Zgodnie z obowiązującym planem 5-letnim, w 2015 r. aktywa instytucji finansowych mają osiągnąć poziom 3,5 biliona dolarów amerykańskch. Zgodnie z założeniami, każda ze wskazanych trzech stref ma do odegrania swoje zadanie. I tak, Qianhai w Shenzhen będzie odpowiedzialna za współpracę z rynkami kapitałowymi w Hongkongu i uruchamianie nowych projektów w ramach umiędzynarodowiania renminbi. Z kolei Hengqin w Zhuhai będzie tworzył „raj podatkowy”, ze specjalnym funduszem wielowalutowym na potrzeby handlu międzynarodowego. Nanshai w Kantonie tworzyć zaś będzie strukturę finansową na potrzeby rozwoju przemysłu.

Jak zaznaczył Zhao Gaoxing z Biura Finansowego Guangdongu, to program pilotażowy mający stworzyć otoczenie sprzyjające dalszemu rozwojowi gospodarczemu. W planie tym istotne jest przede wszystkim budowanie mechanizmów finansowania rozwoju obszarów miejskich i wiejskich w Delcie Rzeki Perłowej, a także mechanizmów prowadzących do zrównoważonego rozwoju obszarów miejskich i wiejskich. W ramach reform na terenach zurbanizowanych chodzi przede wszystkim o stworzenie wielopoziomowych rynków finansowych, a także umożliwienie rozliczeń w chińskiej walucie w obrotach „z zagranicą” (przede wszystkim chodzi tu o Hongkong i Makau).

Jeśli chodzi o obszary wiejskie, planowane jest tworzenie lokalnych banków spółdzielczych, dających łatwiejszy dostęp do kredytów, oraz mechanizmów umożliwiających sprzedaż bądź przenoszenie praw użytkowania gruntów (w Chinach nie ma prywatnej własności ziemi). Uelastycznienie obrotu gruntami to jeden z głównych warunków przyspieszenia dalszego rozwoju gospodarczego Chin – mówią eksperci.

Innym elementem reform są przesunięcia w strukturze podziału wpływów podatkowych. Do władz centralnych dochodzą głosy o konieczności zostawiania większej części pieniędzy w kasach władz lokalnych. Tymczasem teraz np. wpływy z podatku VAT od energii elektrycznej tylko w 25% trafiają do prowincji, a podatek dochodowy od osób prawnych w 60% zasila centralną kasę w Pekinie.

Po co takie programy?

Południe Chin ma dla chińskich reform znaczenie symboliczne. To tam wszystko się zaczęło. Shenzhen, Zhuhai i Shantou (w Guangdongu) oraz Xiamen (w Fujian) były miejscami, gdzie powstawały pierwsze w Chinach specjalne strefy ekonomiczne. W 1978 roku, po III Plenum KC XI kadencji, kiedy podjęto decyzję o realizacji programu „czterech modernizacji”, ówczesny sekretarz prowincji Guangdong Xi Zhongxun (ojciec obecnego szefa partii i państwa Xi Jinpinga) pytał Deng Xiaopinga, jak wprowadzać reformy. Deng odparł krótko, że na reformy nie ma pieniędzy i dał wolną rękę w wyborze metod ściągania kapitału. Teraz jest podobnie.

Po drugie, jak zauważa rektor Kantońskiego Uniwersytetu Finansowego Lu Lei, mieszkający w Azji Południowo-Wschodniej Chińczycy posiadają spore zasoby kapitału, zdeponowane również w chińskiej walucie. Teraz trzeba stworzyć warunki, aby te pieniądze, podobnie zresztą jak w latach 80. XX wieku, stały się impulsem dla dalszego rozwoju chińskiej gospodarki. Dzięki powstaniu centrum kapitałowego i kredytowego, Chińczycy uzyskają łatwiejszy dostęp do kapitału, co przełoży się na dalszy wzrost gospodarczy. Jak wskazuje Ding Xueliang, ekspert z Hongkongu, skuteczność tego modelu większej swobody gospodarczej miała być porównana ze skutecznością skłaniającego się bardziej ku centralnemu planowaniu „modelu Chongqing”, lansowanego przez byłego sekretarza tego miasta wydzielonego Bo Xilai’a (aktualnie oczekującego na proces za korupcję i ewentualne zaangażowanie w głośne morderstwo).

Nie należy również zapominać o rywalizacji, jaka toczy się wewnątrz Chin. Guangdong, jako forpoczta reform, ściga się z innymi prowincjami wybrzeża. Prowincja ta ma aktualnie największy udział w chińskim PKB – wynoszący ponad 10%, a jednak po piętach depczą jej: Jiangsu (również ponad 10%), Shandong i Zhejiang (po ponad 9%). W kategorii PKB per capita Guangdong zajmuje z kolei dopiero ósme miejsce, ustępując miejsca Jiangsu (4.) i Zhejiangowi (6.), a nawet położonej w północno-wschodnich Chinach prowincji Liaoning (7.). Dodajmy tu, że do najbogatszych należą kolejno miasta wydzielone: Tianjin, Pekin i Szanghaj.

Wyprowadzenie Guangdongu na pozycję lidera to główne zadanie nowego sekretarza prowincji Hu Chunhua (胡春华). To człowiek, który – jak się powszechnie spekuluje – może być brany pod uwagę jako następca aktualnego przywódcy Xi Jinpinga. Określany mianem „małego Hu” polityk jest kojarzony ze stronnictwem byłego sekretarza generalnego i przewodniczącego ChRL Hu Jintao (czyli „starego Hu” – zbieżność nazwisk przypadkowa). Karierę rozpoczynał w Komunistycznej Lidze Młodzieży w Tybecie, a następnie związany był ze strukturami państwowymi prowincji Hebei, gdzie przez krótki okres pełnił funkcję gubernatora, a w latach 2009-2012 szefował strukturom partyjnym w Mongolii Wewnętrznej. W grudniu ubiegłego roku został przeniesiony do Guangdongu.

Dotychczasowy „skarbnik” prowincji Guangdong Liu Kun (刘昆) został w maju, dość nieoczekiwanie, awansowany na stanowisko wiceministra finansów. W 1982 r. Ukończył studia z zakresu finansów na Uniwersytecie w Xiamen, a następnie pracował w różnych organach prowincjonalnych władz Guangdongu. Co najważniejsze, piastując funkcję dyrektora Wydziału Finansowego prowincji między 2002 a 2010 rokiem, inicjował reformy finansowe na szczeblu powiatów. Będąc bezpośrednio w kręgach decyzyjnych, taki „kantończyk” w Pekinie z pewnością będzie ważnym sojusznikiem dla reform wprowadzanych na południu Chin.

Silne „plecy” w stolicy są tu niezbędne, o czym świadczy choćby dopiero co ujawniona przez wiodący hongkoński dziennik „South China Morning Post” historia o tym, jak wielki opór napotkał ze strony organów nadzoru finansowego plan stworzenia specjalnej wolnej strefy w Szanghaju. Plan ten, lansowany przez samego premiera Li Keqianga (człowieka numer dwa w aktualnej hierarchii partyjno-państwowej), był przez niektóre podległe mu organy tak mocno kontestowany, że szef rządu miał – jak donoszą informatorzy gazety – stracić cierpliwość na zamkniętym posiedzeniu swojego gabinetu i wymuszać posłuch waleniem pięścią w stół…

***
Program pilotażowy wprowadzany w Guangdongu przyczyni się niewątpliwie do zmian strukturalnych w chińskiej gospodarce. Podobnie jak przed ponad 30 laty odejście od maoistowskiego modelu gospodarki nastąpiło między innymi przez Guangdong, tak i teraz następują zmiany przełomowe i redefinicja proeksportowego modelu gospodarki. Tym samym chińskie elity szczebla lokalnego coraz bardziej będą interesowały się szczegółowymi elementami funkcjonowania zagranicznych, w tym polskich, samorządów (co na przykład miało miejsce ostatnio w województwie łódzkim), a szczególnie kwestiami związanymi z formą zarządzania lokalnymi budżetami i możliwościami dokapitalizowania małych i średnich przedsiębiorstw.

Jest to zatem kolejna szansa na wypełnienie treścią „strategicznego partnerstwa”. Warto aktywnie wpisywać się w zmieniającą się chińską rzeczywistość, realizując w praktyce „strategiczne partnerstwo” nawiązane w grudniu 2011 roku. Reformy administracyjne i ekonomiczne mogą być ciekawym tematem dialogu polsko-chińskiego, bo przecież – jak głosi przytoczone na wstępie powiedzenie – teraz (po trzech dekadach reform) przyszedł czas na „zmianę koryta rzeki”.



Skomentuj