Z okazji przypadającego jutro Święta Smoczych Łodzi (端午节, Duanwu Jie), obchodzonego na pamiątkę dramatycznego gestu Qu Yuana, odgrzebuję mój tekst sprzed kilku miesięcy – tekst o tym, jak Qu Yuana odgrzebywał były premier Chin Wen Jiabao i co to mogło znaczyć:

Kilka miesięcy przed przejściem na polityczną emeryturę premier Wen Jiabao spotkał się podczas wizyty w Tajlandii z przedstawicielami tamtejszej chińskiej diaspory. W swoim przemówieniu, które zawierało wiele akcentów pożegnalnych, Wen zacytował dwa fragmenty klasycznego poematu 《离骚》 (co można przełożyć mniej więcej jako: „Odejście w żalu”), należącego do zbioru 《楚辞》 („Pieśni z Chu”, wydanego w latach 50. XX wieku w polskim przekładzie jako „Pieśni z Cz’u”). Za autora tego utworu uważany jest powszechnie Qu Yuan (屈原), pierwszy znany z imienia i nazwiska chiński poeta (żył w IV/III w. p.n.e.).

Nie mam pod ręką polskiego przekładu, więc tłumaczę roboczo na podstawie przekładu Davida Hawkesa (wydanego zresztą rok po polskim przekładzie):

„Tym właśnie raduje się najbardziej serce moje,/I choćbym umarł dziewięciokroć, żałował nie będę.”

„Zachować czystość i umrzeć prawym,/Chwalebnym było w oczach dawnych mędrców.”

Literackie aluzje i metafory nie od dziś stanowią istotną formę publicznej wypowiedzi w Chinach, zwłaszcza że wielu rzeczy wprost powiedzieć nie można. Wen Jiabao, wytrwale pielęgnujący swój wizerunek polityka wyrafinowanego intelektualnie, słynie zresztą z zamiłowania do tego rodzaju cytatów. Ten konkretny poemat cytował publicznie co najmniej dwukrotnie: w roku 2004 i 2010. W tym drugim przypadku był to zresztą pierwszy z przytoczonych tu fragmentów.

Jako że trudno upatrywać w tej wypowiedzi wyłącznie popisu erudycji Wen Jiabao, komentatorzy pospieszyli z jej interpretacjami, widząc tu przede wszystkim reakcję na ubiegłoroczną publikację „New York Times” o ogromnym majątku, jaki miała zgromadzić rodzina premiera w czasie jego urzędowania na szczytach władzy. Artykuł ten nie tylko uderzył w wizerunek premiera, który bardzo starał się zawsze uchodzić za skromnego i oddanego państwu urzędnika, ale (jak się możemy domyślać) dał jego politycznym nieprzyjaciołom w Partii argumenty przeciwko Wenowi. Pamiętajmy, że publikacja „New York Times” ukazała się niedługo po skandalu wokół Bo Xilai’a, który doprowadził do upadku tego polityka, jeszcze półtora roku temu uważanego za jednego z poważnych kandydatów do najwyższych stanowisk partyjno-państwowych.

Niewiele wprawdzie wiadomo o tym, jakie tak naprawdę są relacje wewnętrzne w najwyższych kręgach chińskiej władzy, ale wiele wskazuje na to, że Wen i Bo – delikatnie rzecz ujmując – sojusznikami nie byli. Surowe potraktowanie znakomicie ustosunkowanego Bo Xilai’a, którego wyrokiem Biura Politycznego odsądzono od czci i wiary, musiało bardzo zaboleć jego stronników. Kontrowersje wokół Wena musiały z kolei dać im dużą satysfakcję, a być może posłużyć do wewnętrznych ataktów na urzędującego jeszcze w momencie publikacji premiera.

Być może Wen Jiabao usiłował zatem po prostu bronić swojego dobrego imienia, wizerunku i pamięci o sobie u schyłku długiej i niełatwej kariery politycznej. Może jednak jest w tych klasycznych cytatach coś więcej niż obrona przed sugestiami o tolerowaniu dwuznacznego co najmniej układu w czasach, kiedy z trybun wszystkich partyjnych konwektyli płyną zapewnienia o niezłomnej woli zwalczania korupcji.

Qu Yuan jest bowiem nie tylko uważany za jednego z największych chińskich poetów klasyczych, ale również za archetyp patriotycznego, oddanego bez reszty państwu (tudzież, w konwencji jego czasów, władcy) uczonego ministra. Legenda narosła wokół tej postaci głosi, że jako minister państwa Chu (jednego z „Walczących Królestw” sprzed zjednoczenia Chin w cesarstwo) ostrzegał przed niebezpieczeństwem grożącym Chu ze strony wojowniczego państwa Qin (które dokonało pod koniec III wieku p.n.e. zjednoczenia chińskich państw w drodze podboju ich wszystkich). Władca Chu miał jednak pozostać głuchy na rady lojalnego ministra, dając posłuch wrogim mu, skorumpowanym intrygantom dworskim.

Doprowadziło to w końcu do wygnania Qu Yuana, który spędził resztę swych dni przyglądając się w rozpaczy upadkowi swojego ukochanego Chu, a w końcu popełnił samobójstwo, nie mogąc znieść faktu, że spotkał je los, przed którym próbował swego władcę przestrzec. „Odejście w żalu” i pozostałe „Pieśni z Chu” powstały w tym właśnie okresie życia Qu Yuana i stanowią nie tylko skargę na niesprawiedliwe potraktowanie i pomówienia ze strony przeciwników politycznych, ale przede wszystkim wyraz rozpaczy z powodu upadku Chu. Upadku, do którego doprowadziło ignorowanie przestróg ministra-poety.

Może więc Wen Jiabao, który jako premier wielokrotnie mówił o potrzebie bliżej nie sprecyzowanych „reform politycznych”, a w marcu ubiegłego roku ostrzegał wręcz przed powtórką z Rewolucji Kulturalnej, chciał nam powiedzieć poprzez te cytaty coś więcej niż tylko: „’New York Times’ niesłusznie mnie oskarża” Może chciał się w ten zawoalowany nieco i naturalnie otwarty na różnorakie interpretacje (w tym cały urok mówienia klasycznymi cytatami) sposób pożalić na to, że nie był w najwyższych kręgach władzy wystarczająco słuchany.

Mogła to być oczywiście jedynie forma autokreacji, pozowania na zatroskanego mandaryna, co doskonale wpasowywałoby się w pielęgnowany starannie wizerunek Wen Jiabao. Nie wykluczam jednak, że stoi za tym autentyczne poparcie dla reform politycznych (oczywiście, w ograniczonym zakresie – nie podejrzewam go o chęć przerobienia Chin na demokrację), których – jak wiadomo – reprezentowanemu przez Wen Jiabao „czwartemu pokoleniu” przywódców nie udało się przeprowadzić. Piszę „nie udało się”, bo sam brak reform nie oznacza automatycznie braku postaw proreformatorskich u (części przynajmniej) czołowych chińskich polityków.

Jakiekolwiek poważniejsze zmiany wymagałyby jednak przełamania licznych oporów wewnątrz KPCh, i to nie tylko (a może nawet nie przede wszystkim) na najwyższych szczeblach. Może po prostu – odwołując się ponownie do historycznej analogii – dworscy oszczercy, intryganci i skorumpowani urzędnicy udaremnili skutecznie takowe reformy, a współczesnemu „Qu Yuanowi” nie pozostaje nic innego niż się z tego powodu poetycko pożalić. Nie sądzę, aby Chiny były aktualnie w tak groźnej sytuacji jak starożytne państwo Chu za czasów Qu Yuana. Niemniej jednak skostnienie systemu politycznego jest źródłem poważnych zagrożeń, których politycy tak doświadczeni jak Wen Jiabao nie mogą nie dostrzegać.



Jeden Komentarz

  1. Darth Tadeusz mówi:

    Swoją drogą, to ciekawe, że Chińczykom nie przeszkadza samobójca jako ideał patriotyzmu, a nasze samobójcze powstanie warszawskie wzbudza nadal tak żywe dyskusje. Cóż, każdy widać tęskni za tym, czego mu brakuje. My – za pragmatyzmem, oni – za bezinteresownym poświęceniem.

Skomentuj