Podobnie jak dekadę temu Hu Jintao, nowy przywódca Chin Xi Jinping za cel swojej pierwszej podróży zagranicznej obrał Rosję. Z jednej strony Rosja to przede wszystkim eksporter ropy i gazu ziemnego dla rozwijających się gospodarczo Chin. Z drugiej, w wymiarze regionalnym, to państwo członkowskie Szanghajskiej Organizacji Współpracy, za pomocą której, mimo przyjaznych gestów i licznych uprzejmości, oba mocarstwa kontrolują posunięcia państw Azji Środkowej. I wreszcie, jak chcą niektórzy, to strategiczna gra w trójkącie Pekin-Moskwa-Waszyngton, która mimo zakończenia „zimnej wojny”, nadal trwa. Jednak, z punktu widzenia realnej oceny chińskiej polityki wobec północnego sąsiada, należy pokusić się o przedstawienie motywacji Pekinu w nieco innym świetle.

Rysa w pamięci historycznej

Niewątpliwie już w XVII wieku, czyli w czasach pierwszych rosyjskich wypadów na obszary rządzone przez dynastię Qing, w stosunkach obu mocarstw pojawił się narastający konflikt.  W XIX wieku, kiedy „upokorzone” Chiny podpisywały „nierównoprawne traktaty”, Imperium Rosyjskie również korzystało na słabości upadającej dynastii mandżurskiej. Na mocy traktatów z Aigun (1858) i Pekinu (1860) Cesarstwo Rosyjskie uzyskało prawa do obszarów od Amuru i Ussuri aż po Morze Japońskie. Rosja poszła za ciosem i w 1881 r. w Sankt Petersburgu (inaczej traktat z Ilii) uzyskała prawo do swobodnego uprawiania handlu z Xinjiangiem i Mongolią. Następnie podpisano w Moskwie traktat z 1896 r., który przyznał Rosji kolejne eksterytorialne praw na obszarze Chin Północno-Wschodnich. Kolejnym epizodem obciążającym wzajemne relacje był mord w Błagowieszczańsku. Jak wskazuje strona chińska, rajdy kozackie między 4 a 8 lipca 1900 r. kosztowały życie blisko 5 tysięcy Chińczyków.

Potem, kiedy w grudniu 1949 r. Mao Zedong pojechał na urodziny Stalina, przesiedział w areszcie domowym do połowy lutego, kiedy to podpisano wreszcie traktat o przyjaźni i wzajemnej pomocy. Jak się wkrótce okazało, przyjęta polityka yi bian dao (一边倒) – „poleganie na jednej stronie” (czyt. na ZSRR) – nie trwała długo. Po śmierci Stalina Chiny wzięły rozwód z Chruszczowem. W percepcji Mao, nowy sowiecki lider był „łamistrajkiem” i „elementem przeciwnym rewolucji”, którego w czasie oficjalnej wizyty przewodniczący ChRL przyjął na basenie, zmuszając do żenującego pływania w kole ratunkowym. „Wiek upokorzeń” znalazł swoje ujście w starciach o Wyspę Damanskji/Zhenbao w marcu 1969 r., wywożeniu ciężarówkami obywateli radzieckich na obszar dzisiejszego Kazachstanu czy też w propagandowych kampaniach „wielbienia Mao” nad Amurem, tak by towarzysze radzieccy nie zaznali chwili spokoju.

Historię i jej zaszłości wielu banalizuje, ale nie chińscy internauci, którzy na profilu rosyjskiej ambasady w Pekinie na weibo (chiński Twitter) otwarcie domagają się zwrotu zagarniętych „przez carów” chińskich terytoriów czy też wyrzucenia Rosjan z Pekinu, a samą Rosję określają mianem „globalnego diabła”. Z takimi opiniami musi liczyć się chińska dyplomacja i reagować jakoś na społeczne nastroje.

Wspólny komunikat i wykład

Wizyta przewodniczącego Xi Jinpinga w Moskwie rozpoczęła się od krótkiego wystąpienia, w którym przywódca Chin podkreślał znaczenie relacji chińsko-rosyjskich, dziękując „rosyjskim przyjaciołom” za wsparcie w organizacji zainaugurowanego właśnie „Chińskiego Roku Turystyki w Rosji”. Używał przy tym dość rzadko stosowanego w chińskich enuncjacjach zwrotu „dziękujemy z głębi serca” (zhong xin ganxie, 衷心感谢). Jednak to, czego Rosjanie chyba najmniej się spodziewali, to powielenie lansowanego ostatnio w Chinach sloganu „chiński sen/chińskie marzenie” (Zhongguo meng, 中国梦). Różne są przecież sny. Wszyscy słyszeli o American dream, który kończy się w Wietnamie, Iraku czy Afganistanie. Otwartość Xi Jinpinga, mówiącego o „odrodzeniu narodu chińskiego”, może budzić obawy. Chiny bogate, ludne, z ambicjami i Rosja – wychodząca z zawirowań po upadku ZSRR, wciąż w procesie odnajdywania się po przegranej „zimnej wojnie”. Do tego, w kontekście relacji z Chinami, sytuacja coraz bardziej wyludnionego rosyjskiego Dalekiego Wschodu staje się dla władz w Moskwie poważnym wyzwaniem. Na koniec zaś możemy jeszcze dorzucić wspomniany bagaż historycznych doświadczeń, zarówno z XIX wieku, jak i z czasów rywalizacji wewnątrz obozu komunistycznego, aby zrozumieć niekomfortową sytuację Rosji.

Ważnym owocem wizyty było podpisanie wspólnego komunikatu dotyczącego „pogłębiania strategicznego partnerstwa”, w którym na uwagę zasługuje kilka punktów. Po pierwsze, rozszerzono uzgodniony w 2006 r. plan wzajemnych inwestycji, jak również wspólny program eksploracji Kosmosu (na lata 2013-2017). Najistotniejszym, z punktu widzenia geopolitycznego rozumienia sytuacji międzynarodowej, było wskazanie nowych obszarów dwustronnych zainteresowań. To region Azji i Pacyfiku staje się coraz istotniejszym na globalnej scenie politycznej miejsce. Niewątpliwie jest to proste odniesienie do amerykańskich deklaracji dotyczących „zwrócenia się ku Azji”, a zatem próba równoważenia amerykańskich wpływów. Jednak rozgrywającym nie jest tu Moskwa. W podpisanym komunikacie nie było mowy o współpracy wojskowej – kluczowej dla równoważenia amerykańskiej aktywności w Azji Wschodniej. W tej materii najważniejsze działo się tuż przed wizytą chińskiego przywódcy. Rosja, pierwszy raz od 10 lat, zdecydowała o sprzedaży do Chin czterech łodzi podwodnych typu Lada (Projekt 677) oraz 24 samolotów typu Su-35. Zmiana decyzji przez Federację Rosyjską z pewnością nie jest oznaką jej dominującej roli w stosunkach na linii Pekin-Moskwa.

Wykład Xi Jinpinga w Moskiewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych również wywołał sporo komentarzy. Oprócz powtarzanych od lat utartych sformułowań, nowością było porównanie modelu rozwoju do przymierzania butów. „Teoria buta” (xiezi lun, 鞋子论) wywołała, bo taka była jej rola, najwięcej komentarzy w chińskich mediach społecznościowych. Wewnętrzna opinia (bo głównie do niej kierowane było to wystąpienie) usłyszała, że z modelem rozwoju jest jak z butem – do różnych ludzi pasują różne, tak jak do różnych państw pasują różne modele rozwoju. O tym decydować mogą, przekonywał Xi, jedynie obywatele tych państw. Podobnie, jak ostatnio w każdym wystąpieniu, usłyszeć można było o „chińskim śnie” i „wielkim odrodzeniu narodu chińskiego”. To spodobało się chińskiej publice, bo stanowi nowy wymiar podważania liberalnych teorii rozwoju a jednocześnie pochwałę, choć nie wprost i nie nachalną, „chińskiego modelu”.

***

Rosja to dobry wybór na pierwszą podróż zagraniczną chińskiego przywódcy. Podróż pozwalająca uniknąć kontrowersyjnych tematów możliwa jest jeszcze ewentualnie do innych odrzucających zachodni model rozwoju państw: Korei Północnej czy na Kubę. Z punktu widzenia wewnętrznego Chiny czują się w relacjach z Rosją dominującym partnerem, stąd też Xi Jinping mógł pozwolić sobie na pewne zagrywki retoryczne, a przy tym nie był dopytywany w Moskwie o trudne tematy, np. prawa człowieka czy zadłużenie lokalnych władz. Do tego udowodnił, że może rozmawiać bez żadnych kompleksów, jak przywódca mocarstwa z przywódcą innego mocarstwa. Tym samym opinia publiczna w Chinach zobaczyła silnego lidera, bo przecież na zdjęciach w „Dzienniku Ludowym” to Putin był wciśnięty w fotel i kurczowo trzymał się oparcia. A Xi coś mówił, był swobodny i przyjechał z piękną żoną – Peng Liyuan. Jak zgodnie orzekły media, małżonka nowego przewodniczącego ChRL, pierwsza w Chinach „Pierwsza Dama” z prawdziwego zdarzenia, staje się elementem chińskiej soft power.

Z punktu widzenia międzynarodowej polityki Chińskiej Republiki Ludowej należy pamiętać, że to Stany Zjednoczone są podstawowym punktem odniesienia dla Pekinu. Rosja jest tylko narzędziem, a to Pekin gra rosyjską kartą w relacjach z Waszyngtonem. Historia odwraca swój bieg i teraz silne gospodarczo Chiny będą wykorzystywały swoje „partnerskie” relacje z Moskwą do szachowania Waszyngtonu. Dyplomacja chińska jest zaś w grze w trójkącie doświadczona. Tak właśnie Nixon i Kissinger wspólnie z Mao Zedongiem i Zhou Enlaiem szachowali onegdaj Moskwę. W tej sytuacji profesor Yan Xuetong przekonuje, że Chiny powinny zbudować sojusz z Rosją i w ten właśnie sposób kontrolować poczynania amerykańskie. Jednak „do tanga trzeba dwojga”. Wprawdzie Putin już mówi językiem chińskiej dyplomacji, podkreślając, że oba państwa chcą budować sprawiedliwy ład międzynarodowy, ale być jedną z kart w talii chińskiej dyplomacji to nie jest pozycja, na którą liczy Moskwa. Dlatego przyjmuje szybką wizytę Xi Jinpinga (zaraz po objęciu władzy) z większą ostrożnością. Widać już wyraźnie, że w relacjach międzynarodowych starszeństwo nie jest dane na zawsze i teraz to Chiny czują się lao da ge (老大哥) czyli „starszym bratem”.



2 Komentarze

  1. YLK mówi:

    Jak zawsze ciekawy artykul Pana Mierzejewskiego, pokazujacy inne oblicze relacji miedzy nie zawsze najprzyjazniejszymi dla siebie sasiadami.
    Mala uwaga – 衷心感谢 zhōng xīn gǎn xiè – mozna rowniez przetlumaczyc jako serdeczne podziekowania. Serce jest tu tez obecne:)

  2. NaTematChin

    NaTematChin mówi:

    Bardzo dziękujemy za zwrócenie uwagi – odpowiednia poprawka została już wprowadzona.

    Zapraszamy do dalszej, równie uważnej lektury portalu NaTematChin!

Skomentuj