Na ten szkic natrafiłam przypadkowo przed dwoma laty, przeglądając pobieżnie jedną z książek zdjętych właściwie na chybił-trafił z półki ogromnej księgarni Xinhua w Wuhanie. Była to antologia esejów chińskich pisarzy zatytułowana „Biała chustka na placu”. Figurujące w spisie treści słowo „Oświęcim” natychmiast przykuło moją uwagę. Zwłaszcza że w nagłówkach kolejnych tekstów pojawiły się jeszcze „Polska” i „Święto Zmarłych”. Z dreszczykiem emocji, nie zagłębiając się w treść, pozostawiając sobie na lepszy i spokojniejszy moment rozwikłanie sekretu tego niespodziewanego „wdepnięcia” w ojczysty grunt w samym sercu Chin, włożyłam książkę do ciężkiego już koszyczka i co prędzej pobiegłam do kasy.

Po powrocie do akademika pochłonęłam wszystkie trzy „polskie” eseje. Podumałam, potęskniłam i odłożyłam – zmęczona samym procesem językowego rozumienia (był to dopiero trzeci rok mojej nauki chińskiego), niezdolna już do pełnych rozumień intelektualnych. Ale tekst – przyswojony pewnie nie do końca tak, jak by należało – jednak zapadł gdzieś w pamięć. I wrócił. Wrócił, kiedy bardziej już może jestem na niego gotowa, i językowo, i myślowo. Wrócił równie niespodziewanie i w równie zaskakujących okolicznościach, w jakich zjawił się po raz pierwszy. Wrócił niedawno, w brzydką Wielkanoc, wiosną tak samo brzydką, jak ta w nim opisana, nota bene niemal dokładnie w dwudziestą rocznicę swego powstania i zaledwie paręnaście dni przed przypadającą dziś, gdy piszę te słowa (19 kwietnia), siedemdziesiątą rocznicą powstania w warszawskim gettcie. A przy okazji jeszcze – akurat w trakcie poszukiwania  przeze mnie „czegoś ciekawego” do wydania portalu poświęconego polsko-chińskiemu forum.

Tak się złożyło, że zajrzałam do kupionej przed dwoma laty antologii, licząc, że może trafię na jakiś tekst, który będę mogła wykorzystać w pracy magisterskiej. Kiedy wszakże mój wzrok ponownie padł na znajome mi już skądś tytuły, natychmiast zapomniałam o magisterskich aspiracjach i oddałam się „drugiemu czytaniu” Yi Pinga. Zaświtała mi w głowie przesadnie może górnolotna, ale jednak uporczywa dość myśl, że skoro tak długo i cierpliwie esej ów czekał w ukryciu, wciśnięty pomiędzy inne książki na moim regale, i z taką uwagą wybrał sobie moment „reepifanii” w moim życiu, uwzględniając wszelkie zbieżności w okolicznościach i datach (cóż, niestety łącznie z faktem, że jak wtedy miałam na głowie „pilny” licencjat, tak teraz powinnam skupić się na pracy magisterskiej) , to widocznie ma coś ważnego do zakomunikowania i nie powinnam mu odmawiać translatorskiej przysługi, która pozwoli mu się wydostać na polskie światło dzienne, wrócić do swej kolebki, wybrzmieć w miejscu, w którym powstał.

Przy okazji postanowiłam wreszcie rozwikłać zagadkę tożsamości autora, na którego nazwisko natrafiałam od czasu do czasu, przyglądając się chińskiemu dyskursowi dotyczącemu najnowszej historii powszechnej, a który – zwłaszcza w rozważaniach o kwestii Holocaustu i roli pamięci w kulturze – jest jednym z częściej cytowanych w chińskich publikacjach pisarzy. Okazuje się, że Yi Ping (ur. 1952) przez pewien okres był wykładowcą poznańskiego uniwersytetu, obecnie zaś (od 1997 roku) mieszka w Stanach Zjednoczonych i należy do dość aktywnej grupy chińskich artystów przebywających na emigracji. Wiele jego tekstów można znaleźć na stronie Niezależnego Chińskiego Stowarzyszenia Pisarzy (http://blog.boxun.com/hero/yiping/1_1.shtml). Duża część z nich poświęcona jest sprawom związanym z Polską. Obok kilkudziesięciostrofowego poematu o Oświęcimiu umieszczono tam m.in. eseje poświęcone analizie sytuacji naszego kraju w okresie transformacji, w czasie rządów komunistycznych, a także roli Adama Michnika, z którym autor spotkał się w 2010 roku. Oczywiście, trudno liczyć na to, że w jakiś istotny sposób wzbogacą one naszą, Polaków, wiedzę o własnym kraju. Mimo tego, stanowią one jednak lekturę bardzo zajmującą, choćby ze względu na to, że pozwalają przekonać się, jak to geograficzne serce Europy wygląda obserwowane zza Wielkiego Muru. Mam nadzieję, że „Wizyta w Oświęcimiu” zachęci do dalszej lektury eseistyki zarówno Yi Pinga, jak i pozostałych „boxunowych” autorów, pośród których są m.in. noblista Liu Xiaobo czy laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego Liao Yiwu.

Mój przekład eseju „Wizyta w Oświęcimiu” zamieszczam w rubryce „Mocne słowa”.



Skomentuj