Międzynarodowa współpraca „międzyparlamentarna” z Chinami nie dziwi już nikogo. Unia Europejska prowadzi dialog na tym poziomie, kontakty międzyparlamentarne z Niemcami czy Francją są na porządku dziennym, a delegacje Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych czy Ludowej Politycznej Rady Konsultatywnej Chin spotykają się z republikańskimi i demokratycznymi politykami w Waszyngtonie. Z uwagi na problemy historyczne wizyta marszałek Sejmu Ewy Kopacz w Pekinie wzbudza spore kontrowersje.

Fakt, data 4 czerwca kojarzy się jednoznacznie: w Chinach to stłumienie protestów na Placu Tian’anmen, a w Polsce pierwsze na wpół wolne wybory. O faktach się nie dyskutuje, takie po prostu są. Podstawowe pytanie, jakie należy tu postawić, brzmi: czy jesteśmy w stanie wznieść się ponad historię, tudzież jej wielorakie interpretacje? Ostatnio przełamujemy się w stosunkach z Ukrainą, a przecież ta historia była dla nas dużo bardziej osobista, UPA mordowała wszak Polaków… Czy coś podobnego udać się może z Chinami?

Pomijając jednak ogólnokrajową debatę i potok epitetów, a co za tym idzie, brak konstruktywnych głosów, należy wskazać możliwości oraz płaszczyzny rozmów z Ogólnochińskim Zgromadzeniem Przedstawicieli Ludowych. Do komisji parlamentarnych działających w ramach OZPL-u należą Komisja Spraw Zagranicznych oraz Komisja Spraw Wewnętrznych i Sprawiedliwości. Kto tym rządzi? Na ile takie komisje mogą być istotnymi elementami budowania relacji bilateralnych? Z kim wypada spotkać się w „drugiej izbie chińskiego parlamentu”? Tu warto przyjrzeć się politykom, którzy odpowiadają za parlamentarne relacje międzynarodowe.

Komisja Spraw Zagranicznych OZPL

Personalia niewątpliwie odgrywają tu niedocenianą rolę. Aktualną szefową Komisji Spraw Zagranicznych jest Fu Ying (傅莹), która pełni również funkcję rzecznika Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Karierę dyplomatyczną rozpoczynała jako pracownik chińskiej placówki w Rumunii. Po stażu na Uniwersytecie Kent pracowała w Biurze Tłumaczeń MSZ. Później związana była z Departamentem Azji, pracowała w Indonezji, była ambasadorem na Filipinach, a następnie w Australii i Wielkiej Brytanii, aby wreszcie zostać w roku 2010 wiceministrem spraw zagranicznych. Warto tu wspomnieć, że Fu Ying tłumaczyła rozmowy Deng Xiaopinga i Margaret Thatcher na temat powrotu Hongkongu do Chin.

Jej ojciec Fu Armin (Amin 阿民) był uczniem wybitnego mongolskiego filozofa Ai Siji (właściwe Li Shengxuan, 李生萱, żył w latach 1910–1966), który – jak się powszechnie uważa – miał istotny wpływ na prace Mao Zedonga, w tym przede wszystkim na dwa teksty: „W sprawie praktyki” i „W sprawie sprzeczności”. Później ojciec Fu pracował w Wydziale Propagandy Okręgu Wojskowego Mongolii Wewnętrznej. Jak się przyjmuje, z domu rodzinnego wyniosła ona swobodę myślenia i argumentowania, co później procentowało w jej karierze zawodowej.  

Jako ambasador Chin w Wielkiej Brytanii słynęła z dość otwartej postawy. Publicznie uznała np., iż nadawany na Wyspach program „X Factor” godny jest polecenia i odzwierciedla zmiany preferencji młodego pokolenia, w tym jej własnej córki. Zasłynęła także z tekstu „Gdyby Zachód słuchał z uwagą Chin” (Ruguo Xifang nenggou qingting Zhongguo, 《如果西方能够倾听中国》). Tekst kończył się znamienitym fragmentem: „Świat oczekiwał na integrację z Chinami, teraz Chiny winny cierpliwie czekać aż świat je zrozumie”. Kiedy w zachodnich mediach krytykowano stłumienie rozruchów w Tybecie, Fu Ying doprowadziła do załagodzenia sporu, a przez jednego z wybitnych chińskich politologów Wang Yizhou (prodziekana Wydziału Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Pekińskim) określona została mianem „specjalistki od dyplomacji kryzysowej”.

Idąc dalej, ważnym ogniwem w kreowaniu relacji bilateralnych jest parlamentarna Grupa Przyjaźni Polsko-Chińskiej. Takich grup jest więcej, choć brak jednej jest dość znaczący: nie ma Chińsko-Amerykańskiej Grupy Przyjaźni. Ważnym jest wskazanie odpowiedzialnych za kształtowanie „przyjaźni z Polską”. Szefem wszystkich „grup przyjaźni” dla państw Grupy Wyszehradzkiej oraz Wielkiej Brytanii jest Zha Peixin (查培新). To zawodowy dyplomata. W latach 1972-1973 pracował w chińskim biurze Organizacji Narodów Zjednoczonych, a następnie w nowo otwartym wówczas Biurze Łącznikowym Chińskiej Republiki Ludowej w Waszyngtonie, od 1978 do 1990 w Departamencie Ameryki Ministerstwa Spraw Zagranicznych ChRL. Potem był radcą-ministrem w Kanadzie, następnie dyrektorem Biura Spraw Zagranicznych przy Radzie Państwowej, ambasadorem w Kanadzie oraz Wielkiej Brytanii (2002-2007), a w roku 2008 został wiceprzewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych OZPL. 

Doświadczenie w porównaniu z polskimi odpowiednikami (szefem sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorzem Schetyną czy przewodniczącym Polsko-Chińskiej Grupy Parlamentarnej Romanem Kaczorem) jest tu ogromne. Grzegorz Schetyna, mający wprawdzie doświadczenie wynikające z pełnienia najwyższych funkcji państwowych, w porównaniu z byłą ambasador i wiceszefową MSZ z pewnością nie jest równorzędnym partnerem w kwestiach polityki międzynarodowej, a polski odpowiednik Zha Peixina to przedsiębiorca z Dolnego Śląska, z wykształceniem średnim i bez większego doświadczenia międzynarodowego…

Spotkanie z Wang Jiarui’em

W chińskim systemie partyjno-państwowym istotną rolę w prowadzeniu polityki zagranicznej odgrywa Wydział Łączności Międzynarodowej Komitetu Centralnego KPCh. W czasie wiosennej „podwójnej sesji” (czyli dorocznych posiedzeń plenarnych OZPL i LPRKCh) Wang Jiarui (王家瑞), jego dyrektor, został wiceprzewodniczącym Ludowej Politycznej Rady Konsultatywnej Chin. W tym przypadku jednak dużo bardziej istotne jest jego pierwsze stanowisko. To polityk związany z prowincjami Jilin i Shandong. Od połowy lat 90. działał w nadmorskim Qingdao, aby w latach 1998-2000 być burmistrzem tego miasta i zastępcą sekretarza miejskiego komitetu partyjnego. Od 2000 do 2003 r. pełnił funkcję wicedyrektora Wydziału Łączności Międzynarodowej KC, a potem został jego szefem.

Na uwagę zasługuje wizyta Wang Jiarui’a w Stanach Zjednoczonych w grudniu 2010 r., kiedy to spotkał się z Henry’m Kissingerem, a także przedstawicielami władz stanowych Illinois i Ohio. Najważniejszym jednak odcinkiem pracy Wang Jiarui’a pozostaje Korea Północna. W sytuacjach trudnych to Wydział Łączności Międzynarodowej KC bierze na siebie odpowiedzialność za „uspokajanie” Partii Pracy Korei. Po jednej z wizyt u młodego Kim Jong-una (w grudniu 2012 r.) Wang odbył wizytę w Waszyngtonie, gdzie rozmawiał na temat przyszłości Półwyspu Koreańskiego z przedstawicielami Departamentu Stanu. W maju tego roku w Pekinie odbył rozmowy ze specjalnym wysłannikiem Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej Ch’oe Ryong-hae – wojskowym, członkiem Stałego Komitetu Biura Politycznego KC Partii Pracy Korei oraz wiceprzewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej KRLD. Jest to zatem polityk bardzo mocno zaangażowany w prowadzenie chińskiej polityki zagranicznej – warto to wykorzystać.

Z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej należy wskazać na fakt, że jedno z biur Wydziału Łączności Międzynarodowej zajmuje się problematyką Europy Wschodniej (w wielu chińskich instytucjach nadal określa się tak obszar Europy Środkowej) i Azji Środkowej. Tam powstają analizy i rekomendacje dla chińskiej dyplomacji. Co istotne, Wydział odpowiada głównie za relacje międzypartyjne. Jak wiemy, aktualnie Chinom rozdział partii i państwa „nie grozi”, bo m.in. na tej unii opiera się konstruowana w Pekinie alternatywa dla zachodniego modelu rozwoju.

***

W kontekście zbiegu różnego rodzaju rocznic wydaje się zasadne przywołanie przykładu stosunków polsko-ukraińskich. W tym wypadku mamy dużo większy bagaż emocji niż w relacjach z Chinami. W odniesieniu do polityki ukraińskiej, jak zauważano, naszym celem nie może być zmuszenie współczesnych Ukraińców do przyjęcia naszej wizji historii rzezi wołyńskiej. To cel tak daleki, że aż nieosiągalny. Jeśli celem Rzeczypospolitej jest włączenie Ukrainy do struktur europejskich, a nie pouczanie ukraińskich elit i młodszego pokolenia, to w relacjach z Chinami celem winno być pragmatyczne wykorzystanie chińskiego kapitału. Tu koniecznym będzie oddzielenie, na co wskazywali klasyczni realiści z Hansem Morgentau’em na czele, moralnego wymiaru polityki od interesu państwa. W kontekście realpolitik należy stwierdzić, że dialogu (nie pouczania!) w kwestii praw człowieka nie należy zawieszać, ale o umiejętne jego prowadzenie warto zapytać Henry’ego Kissingera… 



Jeden Komentarz

  1. Jakub Kumoch mówi:

    1. Jeżeli Polska chce skutecznie wpływać na kształt stosunków UE z Rosją, to na forum instytucji UE musi używać retoryki praw człowieka, a nie bezpieczeństwa. A żeby skutecznie używać retoryki praw człowieka w budowaniu koalicji antyrosyjskich w poszczególnych sprawach, musi być również konsekwentna w sprawach praw człowieka w innych krajach. Wyprawa do ChRL i spotkanie biznesowe 4 czerwca jest nie tylko nieetyczne, ale przede wszystkim niepragmatyczne.
    2. Nie rozumiem dlaczego życiorysy paru dyplomatów, w tym specjalistki od gaszenia skandali wokół Chin, mają być argumentem na rzecz tego spotkania. Wyprawa polskich posłów do ChRL była zwykłą wycieczką krajobrazową. Gdyby im powiedziano, że się spotkają z klasztorem Shaolin, to też by pojechali.

Skomentuj